Właścicielka spalonej alpakarni w Ostrówku zeznawała przed sądem. Mówiła o „horrorze nękania"
Przed Sądem Rejonowym w Inowrocławiu trwa proces Roberta W., oskarżonego o zlecenie zabicia stada alpak i lamy z hodowli „Wyspa Perperuny” w Ostrówku. Zeznawała właścicielka hodowli, a zarazem była żona mężczyzny. Rozprawa trwała blisko 4 godziny.
Śmierć zwierząt miała być zemstą mężczyzny na byłej żonie. W trakcie drugiej rozprawy właścicielka hodowli złożyła zeznania, opisując horror nękania i stratę podopiecznych.
– Wyłącznie jego (byłego męża – przyp. red.) podejrzewam i nie znam innej osoby, która chciałaby wyrządzić krzywdę mi bądź zwierzętom – mówiła przed sądem pani Daria.
W minizoo pani Darii odbywały się warsztaty i zajęcia terapeutyczne dla dzieci. W listopadzie 2023 roku spłonęła zagroda. Zginęło 10 alpak i lama. Niektóre z nich miały poderżnięte gardła.
– Wszystkie alpaki zostały uśmiercone poprzez, jak wykazała sekcja, brutalne traktowanie, kłucia, a część z nich została spalona żywcem. Były tam maleństwa, były samice w ciąży – mówiła właścicielka hodowli.
Robert W. nie pojawił się na sali sądowej. Wcześniej w trakcie śledztwa przyznał się do winy jedynie częściowo. Za wszystkie zarzucane czyny grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności. Następna rozprawa w październiku.