„Psy były agresywne, nie słuchały właścicielek". Pani Sylwia i jej pupil pogryzieni na Glinkach [zdjęcia]
Ten mail to ostrzeżenie przed lekkomyślnymi właścicielami i ich zwierzętami. Redakcja PR PiK dostała zdjęcia i list od bydgoszczanki. Opisuje zdarzenie z lasu na Glinkach. Agresywne psy biegały luzem i bez kagańców. Zaatakowały panią Sylwię i jej psa.
Agresywne psy napadły na przechodniów
- Chciałabym prosić o nagłośnienie sprawy: tydzień temu w sobotę w lesie na Glinkach niedaleko szlabanu, dwie panie szły z amstaffami albo z psami w typie tej rasy. Co ważne: bez smyczy i bez kagańców. Te psy błyskawicznie znalazły się przy mnie i moim psie. Jeden z nich zaczął dusić mojego psa - zawiadomiła redakcję PR PiK pani Sylwia.
Właścicielki uciekły z miejsca zdarzenia
Jak przekazała nasza Słuchaczka, psy nie reagowały na właścicielki komendy, nie słuchały ich.
- „Cudem udało mi się wychwycić moment, kiedy ten agresywny pies chciał poprawić chwyt i wtedy mój pies zdołał się wyrwać i uciec. Panie w ogóle nie zapytały, czy wszystko OK, po prostu uciekły z miejsca zdarzenia. Chciałabym, aby temat został nagłośniony, ponieważ las na Glinkach jest terenem spacerowym i równie dobrze mogła tam iść rodzina z małym dzieckiem."
- Były to panie ciemnowłose, niewysokie, więcej nie pamiętam, ponieważ musiałam ratować mojego psa.
- Jak mówi pani Sylwia, z powodu silnych emocji i konieczności zaopiekowania się psem, nie była w stanie wezwać policji. Postanowiła więc tą drogą ostrzec właścicieli psów i spacerowiczów z tej okolicy, by uważali na siebie i na swoje zwierzęta. Jak ustaliła dzięki wpisom na grupie internetowej, w kwietniu w Bydgoszczy przy ul. Lubelskiej doszło do podobnego ataku.
- W załączniku jest zdjęcie ugryzionej ręki kobiety oraz jej pogryzionego psa: