Co dzieje się z Andrzejem Poczobutem? „Przesyła wiadomości raz na kilka miesięcy” [Wieści ze Wschodu]
25 marca minęła piąta rocznica aresztowania polsko-białoruskiego dziennikarza Andrzeja Poczobuta. Dlaczego prezydent Białorusi wciąż nie wypuścił dziennikarza, choć zwolnił już kilkuset opozycjonistów?
Przypomnijmy, Andrzej Poczobut został skazany na osiem lat kolonii karnej. - Najpoważniejszy powód uznawany przez reżim Aleksandra Łukaszenki to to, że namawiał międzynarodową społeczność do tego, by nakładała sankcje na Białoruś, a dodatkowo sprzeciwiał się różnego rodzaju zarządzeniom samego reżimu - mówi Maciej Jastrzębski. - Białoruski przywódca ma też osobiste pretensje do Andrzeja Poczobuta, które pewnie znalazły się w protokołach z posiedzeń czy to organów śledczych, czy już samego sądu. Dziennikarz wielokrotnie krytykował państwo białoruskie i samego dyktatora za sposób sprawowania władzy i za łamanie praw człowieka i wolności obywatelskich - dodaje i mówi, że cały czas nie ma kontaktu z Andrzejem Poczobutem. - Dostajemy od niego wiadomości raz na kilka miesięcy. Nie są to szczegółowe informacje. Jest pozbawiony nawet kontaktu z najbliższymi - informuje Maciej Jastrzębski.
Zwolnienia więźniów w zamian za zniesienie sankcji
Dlaczego dziennikarz wciąż nie został wypuszczony przez reżim Łukaszenki, mimo ostatnich masowych zwolnień więźniów? - Przywódca Białorusi handluje, czyli w zamian za ich uwolnienie otrzymuje od Stanów Zjednoczonych złagodzenie bądź całkowite zniesienie sankcji - tłumaczy Aleś Zarembiuk, szef Domu Białoruskiego w Warszawie. - Aleksandr Łukaszenka handluje także od kilku ostatnich lat, bo bardzo chce jakiegoś ważnego polskiego polityka w randze ministra, a może najlepiej wicepremiera czy premiera u siebie w Mińsku, żeby pokazać, że mimo tych represji, mimo tego barbarzyństwa, które do dziś uprawia, jest zwycięzcą - dodaje.
Rosja zaatakowała Lwów
Michał Słobodzian i Maciej Jastrzębski rozmawiali również o niedawnym ataku dronowym Rosji na Lwów. Znawca Wschodu przyznał, że Rosjanie celowo uderzyli m.in. w okolice klasztoru bernardynów i Archiwum Historycznego Lwowa. Tam przechowywane są jedne z najcenniejszych polskich dokumentów. - Takie uderzenia Rosjan mają na celu skierowanie gniewu społeczeństwa ukraińskiego na władze, by wywrzeć presję na Wołodymyrze Zełeńskim i jego otoczeniu. Agresor chce, by jego warunki zakończenia wojny zostały zaakceptowane przez Ukrainę - mówi Maciej Jastrzębski.
Więcej w materiale poniżej: