Czterdzieścioro dzieci z Bydgoszczy czeka na swój nowy dom. Brakuje rodzin zastępczych
Wciąż brakuje rodzin zastępczych. W Bydgoszczy ten dramatyczny problem omawiano na sesji Rady Miasta. 520 dzieci w Bydgoszczy znajduje się w pieczy zastępczej. W mieście jest 20 zawodowych rodzin zastępczych, mniej niż rok temu.
Czterdzieścioro dzieci czeka na swój nowy dom. Choć nie powinny żyć ze swoimi rodzicami, nadal z nimi mieszkają. - One są w rodzinach biologicznych pod stałym nadzorem pracownika socjalnego i asystenta rodziny oraz pod wsparciem kuratora i środowiska sąsiedzkiego - mówi dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej Renata Dębińska. Dodała, że w godzinach popołudniowych i wieczornych, w ramach programu „Przyjazny Patrol” pracownicy socjalni nadzorują i sprawdzają funkcjonowanie tych rodzin.
Mimo tych kontroli trudno powiedzieć, że dzieci są w pełni bezpieczne. - Zazwyczaj jedno z rodziców wypełnia swoje funkcje opiekuńczo-wychowawcze poprawnie, jednak drugie jest tą osobą, która stanowi zagrożenie - przyznaje Renata Dębińska. - Robimy wszystko, żeby zapewnić bezpieczeństwo tym dzieciom - dodaje.
Skąd wynikają braki rodzin zastępczych? - Idea pomagania jest trudna. Mamy problemy, patrząc na to, jak dużo osób korzysta ze wsparcia psychiatrów czy psychologów. Nie chcą już podejmować takiego trudu - mówi dyrektor MOPS w Bydgoszczy.
Renata Dębińska nadziei upatruje w nowych przepisach, które dadzą nowe uprawnienia rodzicom zastępczym, np. emerytury czy pierwszeństwo w kolejkach do lekarzy.