Proces byłej urzędniczki z Inowrocławia. Ofiarą pomówień miał paść nie tylko Krzysztof Brejza
W czwartek (19 lutego) odbył się kolejny proces byłej urzędniczki z Inowrocławia Agnieszki Ch.-S. Przed bydgoskim sądem zeznawał były dziennikarz Marcin Kowalski.
Mężczyzna jest świadkiem w sporze sądowym między europosłem Krzysztofem Brejzą a byłą urzędniczką Agnieszką Ch.-S. Przypomnijmy, kobieta odpowiada za fałszywe oskarżenia wobec polityka. - Oskarżona zrobiła bardzo dużo krzywdy, żeby ukryć swoje krętactwa i uniknąć odpowiedzialności za czyny, które były odrażające - mówił Marcin Kowalski. - Postanowiła bronić się, kłamiąc i pomawiając innych. Też jestem tego ofiarą - dodał były dziennikarz.
Zdaniem świadka, kłamstwa Agnieszki Ch.-S. mają pozwolić kobiecie uniknąć odpowiedzialności za czyny. - Nie mam żadnej wiedzy, żeby Krzysztof Brejza uczestniczył w jakimkolwiek przestępstwie - stwierdził Marcin Kowalski. - Gdyby nie te bzdury wypowiadane przez oskarżoną, nie byłoby całej afery z Pegasusem - dodał.
Marcin Kowalski zeznał, że w pierwszych wyjaśnieniach oskarżona o wyłudzenia Agnieszka Ch.-S. zrzucała odpowiedzialność na innych urzędników. Jej linia obrony zmieniła się podczas politycznego przesilenia, kiedy śledztwo zostało przeniesione z Bydgoszczy do Gdańska. - Wtedy kobieta przeniosła ciężar oskarżeń na Krzysztofa Brejzę, po to, żeby ówczesna prokuratura i Centralne Biuro Antykorupcyjne oraz ówczesny układ medialny mogły zapolować na osoby sobie niewygodne - dodał były dziennikarz.
Marcin Kowalski mówił, że pomówienia kobiety dotknęły także jego rodzinę.