Cena pelletu w regionie poszybowała. W niektórych składach jest drożej nawet o 80 proc.
Nie tylko wzrost cen, ale również coraz większy brak dostępności pelletu -osoby, które ogrzewają swoje domy tym paliwem, stoją przed wielkim wyzwaniem.
Firmy, zajmujące się produkcją oraz dystrybucją pelletu od kilku dni - oprócz podwyżek - wprowadzają również limity dotyczące sprzedaży. Tłumaczą to niskimi temperaturami, które spowodowały zwiększenie kosztów produkcji i problem z pozyskaniem surowca.
- Nie chce użyć słowa panika, ale rzeczywiście jest poruszenie na rynku. W tej chwili pelletu nie ma, zdesperowani ludzie przyjeżdżają po kilka czy kilkanaście worków z miejsc oddalonych o 80 czy 100 km. Cena poszła o prawie 80 proc w górę - mówił nam jeden ze sprzedających.
- Na stanie jest pellet, ale musimy zabezpieczyć umowy, więc nie możemy go sprzedawać klientom indywidualnym. Wydzielamy, żeby przetrwać zimę, sprzedawaliśmy po 15 worków, ale zapas się kończy - mówiła pracownica składu.
Okazuje się, że problem z dostępnością pelletu mają również sieciowe markety budowlane. Tam jednak dostawy tego towaru odbywają się częściej.
Więcej w relacji Roberta Dulińskiego.