Tak wyglądają Święta Bożego Narodzenia za więziennymi kratami
Choć za murami zakładów karnych nie ma rodzinnych spotkań przy stole, to osadzeni również przeżywają ten czas w wyjątkowy sposób.
- W okresie świąt wystrój zakładów karnych oraz aresztów zmienia się na świąteczny, dając namiastkę przygotowań, które odbywają się poza murami. W oddziałach mieszkalnych pojawiają się choinki, które osadzeni ozdabiają własnoręcznie wykonanymi dekoracjami, a także gazetki ścienne - opowiada mjr Agnieszka Wollmann, rzeczniczka prasowa dyrektora okręgowego Służby Więziennej w Bydgoszczy. - Na terenie jednostek penitencjarnych odbywają się widzenia rodzinne, posługi religijne, emitowane są kolędy. W kuchni przygotowywane są tradycyjne potrawy.
O szczegółach mówią osadzeni z Aresztu Śledczego w Bydgoszczy i Zakładu Karnego nr 1 w Grudziądzu.
- Mam na imię Arek. Święta to dosyć trudny czas w tej sytuacji, która mnie w życiu spotkała. Uważam, że można go jednak spędzić pozytywnie. Ważna jest choinka, symbol świąt. Dostaliśmy możliwość jej ustrojenia. Przez cały czas towarzyszy tym działaniom myśl o rodzinie. Nie ukrywam, że częściej dzwonię do domu, staram się nawiązać kontakt z partnerką i z synami, dać im możliwość dłuższej rozmowy. Moja partnerka odwiedza mnie co tydzień, co daje mi dużą energię, więc jestem nastawiony pozytywnie.
- Mam na imię Jacek, jestem zatrudniony w radiowęźle. Ten szczególny, świąteczny czas staram się spędzać jak najbardziej owocnie i zgodnie z tradycją świąteczną, pomimo że znajdujemy się w szczególnym miejscu. Chciałem podkreślić, że uczestniczyliśmy w przystrajaniu Bazyliki świętego Wincentego a Paulo, ustawialiśmy w tym kościele choinki. Ponadto angażujemy się w różnego rodzaju akcje charytatywne.
- Są to moje czwarte święta spędzone w zakładzie karnym. Uczestniczę po raz drugi w projekcie „Rodzina mój dom". Dzięki wychowawcom zostałem zakwalifikowany do tego programu. Na spotkaniu było dzielenie się opłatkiem, były prezenty i upominki, które wcześniej robiliśmy z wychowawcami w świetlicy. Razem ubieraliśmy choinkę, śpiewaliśmy kolędy. Było super, mimo że jest się w takim miejscu. Były dzieci, rodziny, było wesoło. Przez chwilę zapomnieliśmy, że jesteśmy w więzieniu. Czuliśmy się tak, jakbyśmy byli na przykład w szkołach u naszych dzieci na Wigilii, zaproszeni przez nauczycieli i dyrekcję. Czas jest trudny i ciężko go przejść, ale mimo wszystko się nie poddajemy.
Więcej w relacji Agaty Raczek.