Maciej Jastrzębski o sprawcach aktów dywersji: „Z Ukrainą łączą ich chyba tylko paszporty" [„Wieści ze Wschodu"]
Maciej Jastrzębski, korespondent Polskiego Radia i znawca tematyki wschodniej jest aktualnie na polsko-białoruskiej granicy. Stamtąd przekazuje państwu najświeższe informacje o rosyjskim akcie dywersji i odpowiedzi Polski na ten atak. Zapraszamy na kolejne „Wieści ze Wschodu".
Michał Słobodzian: Maciej Jastrzębski jest na polsko-białoruskiej granicy. Właśnie zaczyna się operacja „Horyzont". Co o niej możemy powiedzieć?
Maciej Jastrzębski: Została ogłoszona wczoraj, będzie w niej brało udział około 10 tysięcy żołnierzy, także Wojska Ochrony Terytorialnej. Mają wspierać i Straż Graniczną, i Policję, ale przede wszystkim Służby Ochrony Kolei w patrolowaniu tych wszystkich miejsc, w których dywersanci mogliby, ewentualnie, podłożyć ładunki wybuchowe, bądź mogłoby dojść do jakiegoś wydarzenia zagrażającego pasażerom, ludności cywilnej, transportowi kolejowemu, bądź osobom przemieszczających się na odcinkach będących w zainteresowaniu wrogów naszego państwa. Oczywiście, nasi słuchacze wiedzą, że ta operacja została ogłoszona po tym, gdy ujawniono, że nasze państwo zostało poddane aktowi dywersji ze strony służb specjalnych Federacji Rosyjskiej. W związku z tym należało podnieść poziom bezpieczeństwa do maksymalnego - czyli wszyscy na baczność, by zadbać o nasze bezpieczeństwo. Dlatego zaczęła się akcja „Horyzont".
W polskich mediach społecznościowych zaczęło się za to sianie dezinformacji przez rosyjskie służby. Jaka narracja dominuje?
Oczywiście chodzi o to, by skłócić Polaków z Ukraińcami. Pokazać, że Ukraińcy to ani naród, ani państwo, że Ukraina nie jest godna wspierania przez kraje UE. Inne komunikaty: na Ukrainie jest korupcja, Ukraińcy wyciągają od nas pieniądze, dojdzie przez nich do nieszczęścia, może nawet do III wojny światowej, nie mają racji w swoich żądaniach od Rosji. Proszę w takie informacje nie wierzyć. Każdą informację zmierzającą do skłócenia nas z zachodnimi sąsiadami, czy z Ukraińcami należy traktować jako wrogie działanie, jako element wojny hybrydowej. Po tych aktach dywersji z ostatnich miesięcy, mamy już pewność, że czujność nam się opłaca.
Premier przekazał w sejmie, że za tymi aktami stoją jednak obywatele Ukrainy. Wiele osób myśli po tym wszystkim, że my, Polacy, Ukraińcom pomagamy, a oni nas atakują. Jak się do tego odnieść?
To nie ma znaczenia, czy ktoś jest Polakiem, Ukraińcem, Niemcem lub Francuzem, jeśli ma źle poukładane w głowie i daje się sprowokować propagandzie Putina, w dodatku chce czerpać z tego korzyści finansowe. Ci sprawcy stali się sługami wykorzystanymi, by szkodzić innym narodom, a także własnemu. Czy oni mają coś wspólnego z Ukrainą? Chyba tylko paszporty. Po dokonaniu aktu dywersji nie uciekali na Ukrainę, tylko na Białoruś...
Cała rozmowa do wysłuchania niżej, wcześniejsze analizy zamieszczamy: TUTAJ