Astoria odrodzona po przerwie. Potężna trzecia kwarta dała wyjazdowe zwycięstwo w Pelplinie
Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz wygrała wyjazdowe spotkanie 10. kolejki Pekao S.A. 1 Ligi Mężczyzn z Decką Pelplin 85:68. O rozmiarach zwycięstwa zadecydowała trzecia kwarta wygrana przez przyjezdnych 31:14 i fatalna skuteczność gospodarzy z linii rzutów osobistych – 45% (15 na 33 próby).
Astoria jechała do Pelplina po pewną wygraną, ale początek starcia miał z ich perspektywy dramatyczny przebieg. Bydgoszczanie przez pięć minut zdobyli zaledwie trzy punkty, mieli sześć strat i kompletnie nie radzili sobie z agresywną obroną przeciwnika oraz presją na trzech czwartych boiska. Decka wymuszała kolejne błędy, a fizyczna gra gospodarzy wybijała „czarno-czerwonych” z rytmu.
Goście długo szukali sposobu na natarczywe podwojenia. Pozytywów było niewiele, jednak dwie celne trójki Martyce’a Kimbrough oraz skuteczna kontra Jakuba Andrzejewskiego pozwoliły zmniejszyć stratę do trzech punktów. Mimo to Decka konsekwentnie wykorzystywała chaos w defensywie Astorii, a Jayden Coke-Domingue zakończył pierwszą część gry z 11 punktami i efektowną trójką na 20:14.
W drugiej odsłonie Astoria nadal nie miała odpowiedniej płynności w ataku, a jakość rzutów naszego amerykańskiego rzucającego obrońcy dramatycznie spadła. Bydgoszczanie mieli kłopoty z obroną przeciwko dynamicznemu Coke-Domingue’owi, który do przerwy uzbierał aż 18 punktów. Jedynym momentem ożywienia był remis 30:30, wypracowany po „wyrwaniu się z podwojenia” przez Kimbrough i znalezieniu na wolnej pozycji Karola Kamińskiego. Trafienie dało nadzieję, ale zaraz potem goście znów stracili rytm. Decka schodziła do szatni, prowadząc 35:33.
Po przerwie na parkiet wyszła już zupełnie inna Astoria. Zespół Grzegorza Skiby od pierwszych sekund podkręcił tempo i narzucił własny styl. Gra była wyrównana do trafienia z dystansu przez Gurtatowskiego, po którym ofensywa gospodarzy kompletnie stanęła (45:46 – ostatnie prowadzenie Decki Pelplin). Wtedy rozpoczęła się kluczowa seria meczu. Najpierw trafił Kędel, później prawdziwy popis dał Jakub Andrzejewski – całkowity bohater trzeciej części starcia. Bydgoszczanie zdobyli 16 punktów z rzędu, odjechali na 61:46 i przejęli pełną kontrolę.
Z piętnastopunktową zaliczką Astoria mogła grać cierpliwie i kontrolować wydarzenia. Gospodarze próbowali jeszcze odmienić swój los – Coke-Domingue po mocnym wejściu pod kosz zmniejszył dystans do dwunastu „oczek” – lecz na więcej nie pozwolił doświadczony Paweł Gruszecki. Trzy kolejne, pewnie wykończone akcje definitywnie zamknęły rywalizację.
Decka Pelplin – Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz 68:85 (20:14, 15:19, 14:31, 19:21)