Wchodzą w życie przepisy zakazujące patostreamingu, czyli nadawania w sieci przemocowych treści

2026-08-23, 14:00  PAP/KB
Według badań, w 2024 roku patostreamy oglądał co czwarty nastolatek w Polsce Fot. ilustracyjna/pixabay.com

Według badań, w 2024 roku patostreamy oglądał co czwarty nastolatek w Polsce Fot. ilustracyjna/pixabay.com

Zakaz patostreamingu przewiduje do trzech lat więzienia za rozpowszechnianie w sieci treści przedstawiających m.in. przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby. Jeżeli treści te będą przedstawiały dziecko, kara może wynieść do pięciu lat.

Maksymalny wymiar kary to pięć lat pozbawienia wolności.

Wejście w życie przepisów kryminalizujących patostreaming w ramach nowelizacji Kodeksu karnego oznacza, że za rozpowszechnianie w internecie treści, których wspólnym mianownikiem jest promowanie zachowań szkodliwych społecznie, niezgodnych z prawem, nierzadko także z elementami pornografii czy pełnych wulgaryzmów, będzie można trafić do więzienia. Maksymalny wymiar kary to pięć lat pozbawienia wolności.

Zdaniem Arkadiusza Michałowskiego z zespołu Dyżurnet.pl - punktu kontaktowego do zgłaszania nielegalnych treści w internecie, działającego w ramach NASK – pociąganie do odpowiedzialności karnej twórców patotreści oraz tych, którzy takie materiały repostują lub tworzą na ich podstawie tzw. rolki, kompilacje czy shoty, to ważny, ale niewystarczający element całego systemu reagowania.

- Dopiero praktyka pokaże, czy nowe przepisy przełożą się na zmniejszenie liczby szkodliwych treści w internecie. Z całą pewnością potrzeba na to czasu. Tym, co mogłoby zadziałać od razu, byłaby zdecydowana i szybka reakcja platform internetowych, na których takie treści się pojawiają – wyjaśnił. Dodał, że wciąż czekamy na przepisy, które zmusiłyby platformy do takich reakcji.

Za brak wdrożenia Polsce grożą wysokie kary finansowe ze strony TSUE

Te przepisy to dwie przygotowane przez Ministerstwo Cyfryzacji nowelizacje ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw, których celem jest wprowadzenie procedury umożliwiającej szybkie wydawanie nakazów ograniczających dostęp do treści naruszających prawo w internecie, przy jednoczesnym poszanowaniu praw użytkowników sieci. W Sejmie trwają prace nad jedną z nich, druga przed wakacjami parlamentarnymi trafiła do Senatu, który przyjął do niej poprawki.

Procedowane obecnie projekty są odpowiedzią na styczniowe weto prezydenta Karola Nawrockiego do pierwszej wersji nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Weto uniemożliwiło implementację obowiązującego w krajach Unii Europejskiej aktu o usługach cyfrowych (DSA), który zaczął obowiązywać ponad dwa lata temu. Za brak wdrożenia Polsce grożą wysokie kary finansowe ze strony TSUE.

Informując o podpisaniu ustawy, prezydent podkreślił, iż oczekuje, że zostaną do niej wniesione poprawki pozwalające na egzekwowanie prawa wobec twórców transmisji prowadzonych poza Polską. Jednak zdaniem Mikołaja Małeckiego, prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego i twórcy bloga „Dogmaty karnisty”, współautora regulacji, takie zmiany nie są konieczne, ponieważ przepisy umożliwiają ściganie autorów niezależnie od tego, gdzie znajdują się fizycznie.

- Przestępstwo, o którym mówimy, polega na publicznym rozpowszechnianiu filmików, nagrań w internecie. Więc publiczne rozpowszechnianie jest tam, gdzie jest widz. Celujemy w ochronę widzów – przede wszystkim dzieci - w Polsce. Nie ma to najmniejszego znaczenia, na jakim serwerze jest materiał, czy w jakim medium społecznościowym się pojawił. Znaczenie ma to, gdzie jest publiczne rozpowszechnianie, a publiczne rozpowszechnianie jest tam, gdzie jest publika – powiedział Małecki.

Dodał, że celowy wyjazd za granicę nie uchroni twórcy przed odpowiedzialnością, jeśli jego celem jest zarabianie na widzach w Polsce i budowanie tam zasięgów.

Arkadiusz Michałowski zauważył, że za granicą patostreamy są popularne w niewielu krajach – głównie w Ukrainie i Rosji, przy czym Rosja zakazała publikowania „śmieciostreamów”, czyli materiałów, które m.in. „obrażają ludzką godność i moralność publiczną lub wyrażają oczywisty brak szacunku do społeczeństwa”, w sierpniu 2024 r.

- Ten polski kontekst jest ważny. Tym, co stanowi o popularności patostreamów, jest możliwość wejścia w interakcję z twórcą, a łatwiej o nią, kiedy nie ma bariery językowej czy różnic kulturowych – wytłumaczył.

Kluczowa jest społeczna szkodliwość czynu

To oddziaływanie jest zdaniem eksperta znacznie większe na Discordzie, w zamkniętych grupach. Niektórzy użytkownicy próbują manipulować twórcami, wykorzystując m.in. ich uzależnienie, niepełnosprawność czy ograniczone możliwości poznawcze. Kartą przetargową są często tzw. donejty (z ang. donate - wspierać), które można wpłacać za pomocą specjalnych platform i SMS-ów premium. Zwykle mowa o wpłatach rzędu kilku lub kilkunastu złotych, które w skali miesiąca potrafią dawać dochód w wysokości nawet kilkunastu tysięcy złotych.

Małecki podkreślił, że namawianie osoby, która pyta internautów, co ma zrobić, niekoniecznie zdając sobie przy tym sprawę, że robi coś złego, bo np. jest niepoczytalna lub nieporadna życiowo, to nic innego jak podżeganie, które także jest przestępstwem. Podobnie jak pomoc w realizacji patostreamów - co oznacza , że konsekwencje prawne swoich działań poniesie także np. osoba obsługująca kamerę podczas transmisji.

Karnista przypomniał również, że odpowiedzialności karnej nie podlega tylko ten, kto pierwszy wrzuca coś do internetu, ale też każdy, kto treści te rozpowszechnia publicznie. Oznacza to karanie za repostowanie – przede wszystkim, gdy kolejna publikacja dotrze do zdecydowanie większej liczby widzów niż pierwsze nagranie.

– Nie każde podanie dalej będzie przestępstwem. Kluczowa jest społeczna szkodliwość czynu. Niektórych treści publikowanych w internecie nie ogląda nikt, a ich twórcy na nich nie zarabiają - w takiej sytuacji nie mówimy o przestępstwie. Te przepisy celują w tzw. grube ryby. Jeśli popularny twórca internetowy opublikuje nagranie, które wcześniej widziało mniej niż, powiedzmy, sto osób, a tym samym zwiększy jego zasięg, poniesie odpowiedzialność karną. Im większy zasięg, tym większa społeczna szkodliwość czynu – wyjaśnił Małecki.

Zaznaczył przy tym, że za przestępstwo nie zostaną uznane działania podjęte w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, prasowej, naukowej lub w celu ochrony interesu publicznego.



  • Patostreaming będzie ścigany tak, jak inne przestępstwa internetowe, np. rozpowszechnianie materiałów prezentujących seksualne wykorzystanie dzieci (CSAM). Oznacza to, że zgłoszenia policja będzie przyjmowała zarówno od instytucji i organizacji, jak i osób prywatnych.
  • Zgłoszeń nielegalnych treści można dokonywać m.in. poprzez stronę dyzurnet.pl - obsługiwaną przez zespół ekspertów NASK. Inną możliwością jest skorzystanie z opcji „Bezpiecznie w sieci” dostępnej na głównej stronie aplikacji mObywatel.
  • Obowiązująca od niedzieli nowelizacja Kodeksu karnego zakłada, że za rozpowszechnianie w internecie treści przedstawiających popełnienie przestępstwa, godzącego w dobra osobiste, przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą, będzie groziła kara pozbawienia wolności do trzech lat.
  • Jeżeli wspomniane treści będą przedstawiały osobę poniżej 18. roku życia, kara będzie wyższa – od trzech miesięcy do pięciu lat.
  • Nazwa „patostream” wzięła się z połączenia słów „patologia” oraz „stream” (ang. strumień). Oznacza nagrywanie i publikowanie albo transmitowanie na żywo materiałów, w których prezentowane są treści wulgarne, obsceniczne, szokujące lub brutalne.
  • Z opublikowanego jesienią 2025 r. raportu „Nastolatki”, autorstwa NASK-PIB, wynika, że w roku poprzedzającym publikację patostreamy oglądał co czwarty nastolatek w Polsce.

Kraj i świat

Wygrana AfD w wyborach lokalnych w Niemczech. Partia prawdopodobnie bez samodzielnej większości

Wygrana AfD w wyborach lokalnych w Niemczech. Partia prawdopodobnie bez samodzielnej większości

2026-09-07, 10:00
Chiny. Już 43 ofiary śmiertelne powodzi w Tybecie przy granicy z Nepalem

Chiny. Już 43 ofiary śmiertelne powodzi w Tybecie przy granicy z Nepalem

2026-09-06, 15:14
Erupcja wulkanu Anak Krakatau sparaliżowała ruch lotniczy w Indonezji

Erupcja wulkanu Anak Krakatau sparaliżowała ruch lotniczy w Indonezji

2026-09-06, 09:09
Policja zatrzymała Romana Ż. w związku ze śledztwem Zondacrypto

Policja zatrzymała Romana Ż. w związku ze śledztwem Zondacrypto

2026-09-05, 21:55
Narodowe Czytanie Dziadów Adama Mickiewicza. W akcji wzięli udział artyści z Polski, Białorusi i Litwy

Narodowe Czytanie „Dziadów” Adama Mickiewicza. W akcji wzięli udział artyści z Polski, Białorusi i Litwy

2026-09-05, 16:02
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Uderzyła w niego ciężarówka

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. Uderzyła w niego ciężarówka

2026-09-05, 14:57
Są zarzuty dla kierowcy ciężarówki, który utknął na torach i doprowadził do wypadku w Gdańsku

Są zarzuty dla kierowcy ciężarówki, który utknął na torach i doprowadził do wypadku w Gdańsku

2026-09-04, 17:30
Przepadła ustawa dotycząca kryptowalut. Nie było siły na prezydenckie weto

Przepadła ustawa dotycząca kryptowalut. Nie było siły na prezydenckie weto

2026-09-04, 16:41
Maciej Berek wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Burza wokół decyzji Sejmu

Maciej Berek wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Burza wokół decyzji Sejmu

2026-09-04, 12:40
Szef MON: nad Bałtykiem kolejny incydent z udziałem rosyjskiego samolotu rozpoznawczego

Szef MON: nad Bałtykiem kolejny incydent z udziałem rosyjskiego samolotu rozpoznawczego

2026-09-03, 14:13
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę