Dla dyrektora Opery Nova na wakacjach najpiękniej brzmi... cisza. Ucieka od decybeli w Bory Tucholskie
- Niezmiennie od wielu lat powtarzam, że rodzajem pustelni, w której odpoczywam i ładuję akumulatory, jest mój dom w Borach Tucholskich, a tam: cisza, spokój, ptaki, czasami tylko przejedzie samochód. W środku jest cudownie chłodno, co podczas upałów jest zbawienne - mówi Maciej Figas.
Wakacje się rozpoczęły, a my rozpoczynamy nowy cykl rozmów. Kilka razy w tygodniu o swoich wakacjach, miejscach i sposobach wypoczywania w Polskim Radiu PiK opowiadać będą znane osoby.
O swojej pustelni w rozmowie z Magdą Jasińską mówi dyrektor Opery Nova, Maciej Figas.
- Niezmiennie od wielu lat powtarzam, że rodzajem pustelni, w której odpoczywam i ładuję akumulatory, jest mój dom w Borach Tucholskich, a tam: cisza, spokój, ptaki, czasami tylko przejedzie samochód. W środku jest cudownie chłodno, co podczas upałów jest zbawienne - mówi Maciej Figas.
Nieopodal jest jezioro, ale nikt nie przychodzi się tam kąpać i nie burzy upragnionej ciszy muzyka, który w czasie urlopu stroni od ludzi.
- Ja mam mnóstwo kontaktu z ludźmi przez cały rok. Oni wszyscy, chociaż ich kocham, dostarczają mi określonej liczby decybeli, od których właśnie w dniach wolnych pragnę uciec. Dlatego nazywam to rodzajem pustelni, bo tam jest ta wymarzona cisza - mówi Maciej Figas.
Na zagraniczne wyjazdy Maciej Fugas wybiera region Morza Śródziemnego: Sycylię, Maltę, Kretę.
- Koloryt, pyszne jedzenie, piękne zabytki, ciekawe historie... Bardzo lubię zwiedzać, ale potem wracam do mojej pustelni. Tam - poza nadrabianiem lektur i pracą nad partyturami, na które zabrakło czasu w trakcie sezonu - mam zajęcie w ogrodzie - mówi Maciej Figas.