Kiedyś Wielkanoc świętowano bardzo głośno, a przy stole urządzano turnieje jajek
Pogrzeb żuru i śledzia, przywołówki, Siuda Baba czy Pucheroki - to polskie zwyczaje wielkanocne. Wiele z nich wywodzi się z bogatej tradycji ludowej. W niektórych regionach wciąż kultywuje się lokalne tradycje.
O obrzędach związanych z Wielkanocą rozmawiano niedawno w Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy.
Wielka Sobota to czas uroczystego święcenia pokarmów. W koszyku powinno znaleźć się to, co symbolizuje zmartwychwstanie i dostatek. Jajka, chleb, sól, wędlina czy kiełbasa, chrzan, baranek, a także babka. W tradycji ludowej wierzono, że poświęcone pokarmy mają magiczną moc ochrony przed nieszczęściami. Spożywano je podczas uroczystego śniadania w Niedzielę Wielkanocną.
- W kulturze ludowej była ona głośna. Wielki post był okresem bardzo cichym. Wielkanoc to był ten moment, kiedy robiło się głośno. Wykorzystywano chociażby barabany (instrumenty ludowe - przyp. red.), używano też prowizorycznych materiałów wybuchowych - mówi Alicja Leks, kierowniczka działu etnografii Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy.
Niedziela Wielkanocna była świętem rodzinnym. Towarzyszyły jej także zabawy z jajkami. - Między innymi to było na przykład stukanie się czubkami jajek. To jajko, które przetrwało, wygrywało. Na Śląsku był zwyczaj usypywania specjalnych górek do turlania jajek. W XIX wieku pojawił się zając wielkanocny - dodaje Alicja Leks.
Więcej w relacji Tatiany Adonis - poniżej.