Policjanci z Radziejowa zatrzymali 47-latka, który w nietypowy sposób postanowił pomóc nietrzeźwemu znajomemu. Mężczyzna ukradł wózek inwalidzki spod jednego z mieszkań w miejscowości Dobre, aby przetransportować kolegę do miejsca zamieszkania.
Nocna kradzież w miejscowości Dobre
Do zdarzenia doszło w nocy 10 marca, kiedy właścicielka wózka inwalidzkiego zauważyła jego brak przed swoim domem. Kobieta wyceniła stratę na 1700 złotych i natychmiast powiadomiła o sprawie funkcjonariuszy. Kryminalni z Radziejowa przystąpili do analizy monitoringu oraz przesłuchiwania świadków, co szybko pozwoliło na wytypowanie sprawcy tego czynu.
Mundurowi ustalili, że za kradzieżą stoi 47-letni mieszkaniec powiatu radziejowskiego, który wykorzystał okazję i zabrał mienie pozostawione bez nadzoru.
Rowerem z wózkiem mimo sądowego zakazu
Zatrzymany mężczyzna podczas kradzieży wykazał się dużą determinacją, ale jednocześnie popełnił drugie przestępstwo. Jak ustalili śledczy, sprawca odjechał z miejsca zdarzenia na rowerze, holując skradziony wózek. Sytuacja była o tyle poważniejsza, że na 47-latku ciążył czynny, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów jednośladowych.
Aspirant sztabowy Marcin Krasucki z Komendy Powiatowej Policji w Radziejowie potwierdził, że dzięki sprawnym działaniom kryminalnych wózek udało się odzyskać i wrócił on już do prawowitej właścicielki.
Nietypowe tłumaczenie i surowe konsekwencje
Podczas przesłuchania podejrzany nie krył motywów swojego działania i złożył szczere wyjaśnienia.
- Mężczyzna tłumaczył mundurowym, że wózek był mu niezbędny do bezpiecznego odstawienia znajomego do domu, ponieważ ten po spożyciu nadmiernej ilości alkoholu nie był w stanie poruszać się o własnych siłach - tłumaczy asp. szt. Marcin Krasucki, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Radziejowie.
Chęć pomocy koledze w trudnej sytuacji nie uchroniła go jednak przed odpowiedzialnością karną. Mieszkaniec powiatu radziejowskiego usłyszał już zarzuty kradzieży oraz złamania sądowego zakazu, za co grozi mu teraz kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do nawet pięciu lat.