Wiatraczki, zdjęcia, znicze w kształcie kości i pomniki na cmentarzu dla zwierząt w Toruniu
Toruński cmentarz dla zwierząt, gdzie pogrzebano już ponad 2,5 tysiąca pupili, mieni się feerią barw: są kolorowe wiatraczki, zdjęcia, znicze w kształcie kości czy miski, ale też pomniki jak dla zmarłych ludzi. Pochowane są tu psy, koty, świnki morskie, chomiki, króliki, a nawet papugi.
Cmentarz dla zwierząt „Tęczowy Las” mieści się przy ul. Kociewskiej. Miejsca pochowania swoich zwierzaków odwiedzają torunianie, ale też mieszkańcy odległych miejscowości z województwa kujawsko-pomorskiego. Powstał w 2008 roku. W 2019 roku go rozbudowano. Ma 7680 metrów kwadratowych, a jego zarządcą jest Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania w Toruniu.
– Do połowy października tego roku na cmentarzu zostało pochowanych 2569 zwierząt. To psy, koty, króliki, świnki morskie, papugi, fretki, a nawet żółwie i jaszczurki. W tym roku – do końca września – było to 196 zwierząt – powiedziała Joanna Pepłowska, prezes toruńskiego MPO.
Pochówek na cmentarzu dla zwierząt w Toruniu kosztuje 200 zł w przypadku małego zwierzaka i 400 zł dla zwierząt większych. W tej opłacie jest już wykup kwatery na dwa lata. Później opłaty za kolejne dwanaście miesięcy są już niemal symboliczne. To MPO zajmuje się całą usługą pochówku, która obejmuje grzebanie zwłok zwierzęcych w pudełku kartonowym bądź woreczku biodegradowalnym w wyznaczonym sektorze i miejscu cmentarza.
– Grób oznaczony jest polnym kamieniem z pamiątkową tabliczką z imieniem zwierzęcia i datą pochówku – wyjaśnia MPO. Cała reszta jest w rękach właścicieli, ale organizator cmentarza umożliwia upamiętnienie pupila nagrobkiem, a nawet daje możliwość zasadzenia w pobliżu miejsca pochówku krzewów i kwiatów. Lampki solarne i znicze są przy większości grobów.
„Tutaj wszystko świeci. To coś wspaniałego”
Cmentarz żyje cały rok, ale przed początkiem listopada i wspomnieniem zmarłych można spotkać tu prawdziwe tłumy. Właściciele zwierząt nie zapominają o swoich przyjaciołach, towarzyszach życia, milczących powiernikach.
Pan Marek, właściciel kotki Lusi, podkreślił, że dla niego cmentarz Tęczowy Las jest miejscem wspaniałym. – Przyjeżdżam tu kilka razy w roku, ale szczególnie na początku listopada wieczorem tutaj wszystko świeci, mieni się. To coś wspaniałego – ocenił.
Krysia niedawno skończyła 18 lat. Ma na cmentarzu swojego królika. – Gdy słyszę, że mamy coś z głowami, bo chowamy zwierzęta na cmentarzach, to mnie krew zalewa. A co mielibyśmy z tymi zwierzątkami zrobić? Do kosza na śmieci wyrzucić? To byłoby niepojęte – powiedziała.
– Jakby to było, że o nich zapomnieliśmy – powiedziała starsza pani Mirka. – Przecież Antek chodził ze mną na zakupy, pomagał je przynosić do domu, czekał cierpliwie na swój obiad. Jedliśmy razem, a teraz miałby odejść sam? – dodała emerytka.
Rośnie liczba miast, w których znajdują się cmentarze dla zwierząt
Cmentarze dla zwierząt coraz częściej tworzone są w polskich miejscowościach. Powstały już – poza Toruniem – w Gdańsku, Bydgoszczy, Gorzowie Wielkopolskim, Bytomiu, Rybniku czy Słupsku. Na świecie najpopularniejsze są w Ameryce Północnej – w USA i Kanadzie. Pierwsze na Starym Kontynencie powstały w XIX wieku w Londynie. W Polsce pierwsze takie miejsce grzebalne dla zwierząt powstało w 1991 roku w Koniku Nowym w województwie mazowieckim.
Obecne przepisy zabraniają grzebania zwierząt na terenach prywatnych czy w lasach, a nakazują w specjalnych grzebowiskach.
Prawnie dozwolona jest w Polsce kremacja zwierząt. Powinna odbywać się jednak w specjalnie przygotowanych do tego krematoriach. Musi być zgodna z przepisami dotyczącymi ochrony środowiska i zdrowia publicznego. Przechowywanie urny z prochami zwierzęcia w domu także nie jest prawnie zabronione. Coraz więcej osób się na to decyduje, wskazując jako motywację pamięć o zwierzętach, jak również tak rozumiany humanizm empatyczny, zakładający, że wartość życia nie zależy od gatunku.