Młodość spędził w Bydgoszczy, pracował w naszym radiu! 110 lat temu urodził się Jeremi Przybora [nagranie]
Z Bydgoszczą – konkretnie z okolicami Fordonu – związany był w dzieciństwie. Po wojnie wrócił do miasta, by na antenie Rozgłośni Pomorskiej Polskiego Radia w Bydgoszczy prowadzić cykl audycji satyrycznych: „Pokrzywy nad Brdą”. W PR PiK jest studio jego imienia - w nim nagrywał. W dniu urodzin przypominamy sylwetkę Jeremiego Przybory.
Jeremi Przybora urodził się 12 grudnia 1915 r. w Warszawie jako najmłodsze dziecko Stefana Józefata Przybory herbu Syrokomla, inżyniera cukiernika, i jego żony Jadwigi z domu Kozłowskiej. Pierwsze imię otrzymał na cześć księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, drugie – Stanisław – po ojcu matki. Miał dwoje rodzeństwa - Wiesława (1904–36) i Halinę (1908-88).
Z Bydgoszczy do stolicy
Część młodości spędził w Miedzyniu Wielkim opodal Bydgoszczy - miasta, które później często nazywał swoim Neapolem. W 1924 r. Stefan Przybora kupił tam bowiem majątek ziemski. Inwestycja jednak nie wypaliła, więc po trzech latach Jeremi znalazł się z powrotem w stolicy, gdzie ukończył ewangelickie Gimnazjum im. Mikołaja Reja. Podjął studia, kolejno w: Szkole Nauk Politycznych (chciał być dyplomatą), Szkole Głównej Handlowej, wreszcie na anglistyce UW – żadnych nie ukończył.
Pierwsze próby literackie opublikował w 1935 r. w pisemku „Co proszę?”. Okazał się obiecującym autorem, więc zaproponowano mu pisanie dla „Prosto z Mostu” czegoś na kształt ówczesnych felietonów sądowych Wiecha. „Rzecz była niezmiernie kusząca i z pewnością leżąca w możliwościach Przybory, pojawiło się jednak małe ale. »Prosto z Mostu« było pismem narodowo-radykalnym, antysemickim i prowadzącym jawną katolicką krucjatę” – napisała Maria Wilczek-Krupa. „Jeremi czuł ciarki na plecach na samą myśl o tym, co powiedziałby ojciec, słysząc o jego udziale w endeckim przedsięwzięciu” – dodała.
„Pokrzywy nad Brdą"
W latach 1937-39 był spikerem w Polskim Radiu; podczas niemieckiej okupacji - m.in. współwłaścicielem i sprzedawcą w sklepie, którego asortyment określał jako „szydło, mydło i powidło”; a w Powstaniu Warszawskim – znów spikerem „cywilnej” rozgłośni. Po wojnie znalazł się w Bydgoszczy.
W pomorskiej rozgłośni zaczął pisać teksty audycji satyrycznej „Pokrzywy nad Brdą”, o której szybko zrobiło się głośno w całym kraju – co zaowocowało propozycją powrotu do stolicy.
Od 1948 r. tworzył cykle programowe, m.in. - razem z kompozytorem Jerzym Wasowskim - słynny „Teatrzyk Eterek” (1949). Czytał wówczas również komentarze Polskiej Kroniki Filmowej i - choć nie zyskał dzięki temu takiej złej sławy jak jego kuzyn Andrzej Łapicki - to jego głos można usłyszeć np. w relacji z procesu gen. Stanisława Tatara w 1951 roku.
„Ludzie z innej planety"
Przełomem w jego karierze okazał się telewizyjny „Kabaret Starszych Panów”, który - również z Wasowskim - założył w 1958 r. Każdy odcinek „Kabaretu” - w ciągu ośmiu lat wyemitowano ich 16 - był wydarzeniem kulturalnym, omawianym i komentowanym przez telewidzów. „Znałam rodzinkę, która na ten jeden uroczysty wieczór przebierała się w wytworne stroje, zapalała świece i dopiero tak przygotowana zasiadała przed telewizorem” - pisała Agnieszka Osiecka.
Świat kreowany przez Wasowskiego i Przyborę różnił się znacznie od codzienności. „Nietypowe na ówczesne czasy ubranie panów rzucało się w oczy. Do tego panowie umieli je nosić” – napisał Roman Dziewoński w książce pt. „KABARETu STARSZYCH PANÓW wespół w zespół” (2002).
„Obaj Starsi Panowie robili na mnie wrażenie ludzi z innej planety; z kosmosu” - wspominał Kazimierz Kutz. „Miałem szczęście przebywać z nimi dość długo na planie filmu »Upał«. Wnosili swój niepowtarzalny wdzięk, delikatność, wysublimowany nadrealizm, dziwną radość w odkrywaniu dobrych stron tego świata. Tych kilka tygodni pracy przy filmie zaliczam do najmilszych w moim życiu. Byli wypełnieni humorem - poczuciem humoru - tworzeniem humoru i ową rzadką absurdalnością, które dziś już, niestety, są coraz rzadsze. Przebywanie między tak niezwykłymi, dowcipnymi i, jak to się mówi, doszczętnie kulturalnymi ludźmi było dla mnie jak wspaniała, ożywcza kąpiel” - wyjaśnił.
„Twórczość Jeremiego Przybory zajmuje od lat jedno z najważniejszych miejsc w naszej kulturze. Miejsce wysokie i wręcz niedoścignione” – ocenił Krzysztof Ryzlak, animator odbywającego się od 2005 r. Ogólnopolskiego Festiwalu Jeremiego Przybory „Stacja Kutno”.
„Dziś niestety już nikt nie potrafi pisać z takim kunsztem, humorem, i czułością o… wszystkim. O kobietach, mężczyznach, pannach, mężatkach i wdówkach, o przyjaźni, miłości, seksie i chuci, o herbatkach, przeprowadzkach czy pomidorach, o zimie, jesieni i wiośnie, o miastach, gminach i o ojczyźnie” – napisał Krzysztof Ryzlak w artykule „Dlaczego Kutno? i dlaczego Przybora?” (2009).
Jeremi Przybora zmarł 4 marca 2004 roku w wieku 88 lat. Zostawił nam piosenki „dobre na wszystko”.
W 2003 roku na pamiątkę dzieciństwa spędzonego w majątku Miedzyń Wielki w okolicy dzisiejszego Fordonu, przy Politechnice Bydgoskiej stanął pomnik satyryka, pisarza i poety. To chłopiec z latawcem. W jego odsłonięciu wzięli udział syn artysty Konstanty Przybora i przyjaciółka Magda Umer.
Artysta ma także swoje drzewo - razem z Jerzym Wasowskim - w Bydgoskiej Alei Dębów oraz tramwaj i ulicę.