Trener Zawiszy Bydgoszcz po ćwierćfinale PP: Czułem, że to będzie wielki dzień
Piłkarski sen Zawiszy Bydgoszcz trwa. Trzecioligowy bydgoski zespół awansował do półfinału Pucharu Polski po tym, jak przed własną publicznością wyeliminował w ćwierćfinale drugoligową Chojniczankę Chojnice, wygrywając w serii rzutów karnych 5:4. Mecz zakończył się remisem 1:1. Co mieli do powiedzenia bohaterowie spotkania?
Adrian Stawski (trener Zawiszy): Jadąc na stadion, poleciały mi łezki. Czułem, że to będzie wielki dzień i taki był. Karnych nie trenowaliśmy, to moment, kiedy trzeba dać zawodnikom spokój. Wiedziałem, jaka piątka podejdzie do „jedenastek”.
Michał Cywiński (Zawisza): Drugi raz zdarzyło mi się, że z trzecioligową ekipą awansowałem do półfinału Pucharu Polski. Ciężki mecz, ale zachowaliśmy więcej zimnej krwi. Marzyć nikt nam nie zabroni. Nie możemy doczekać się półfinału.
Sebastian Golak (Zawisza): Szczerze myślałem, że będzie więcej stresu przed decydującym karnym. Sam fakt, że nikt nie sądził, że awansujemy tak wysoko, sprawił, że dało to luz i odwagę. Granie przy prawie pełnych trybunach to spełnienie marzeń.
Marek Brzozowski (trener Chojniczanki): Żałuję pierwszej połowy. Chyba trybuny i waga spotkania trochę nas przytłoczyły. Druga połowa była już na naprawdę dobrym poziomie. Mecz mógł pójść w dwie strony.
Mateusz Bąkowicz (Chojniczanka): Chyba za bardzo chcieliśmy. W drugiej połowie nasza gra wyglądała zdecydowanie lepiej. Mam w Zawiszy trzech kolegów, na pewno będę ich obserwował. Niech idą za ciosem.
Relacja ze spotkania: