Astoria odpaliła fajerwerki w pierwszym spotkaniu 2026 roku! Noteć bez szans w starciu z Kotwicą
Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz zademonstrowała w 17. kolejce Pekao S.A. 1 Ligi Mężczyzn ofensywną potęgę i rozbiła u siebie Sokoła Łańcut 113:81, natomiast KSK Qemetica Noteć Inowrocław ponownie zawiodła, przegrywając w Kołobrzegu z Kotwicą 68:77 i komplikując swoją sytuację w tabeli.
Po dwóch minutach było 7:7 i wszystkie znaki na niebie zapowiadały wyrównane starcie. Z czasem gospodarze uporządkowali grę i po „trójce” Michała Chylińskiego odskoczyli na 17:12.
W drugiej kwarcie Astoria wcisnęła „gaz w podłogę”. Początek tej części to nokautujący fragment 17:3, po którym na tablicy pojawiło się 44:26. Nic dziwnego, że trener Dariusz Kaszowski musiał ratować się „przerwą na żądanie”. Sokół odpowiedział krótką serią 6:0. Był to jednak jedynie chwilowy oddech, bo bydgoski zespół natychmiast wrócił do swojego rytmu – szybko, zespołowo i z dużą liczbą punktów z ponowień oraz kontr. Do przerwy imponowała efektywność: 84% za dwa, łącznie 66% z gry, a także przewaga w kreowaniu (17:9 w asystach).
Po zmianie stron obraz nie uległ zmianie. Trzecia kwarta rozpoczęła się od ofensywnej niemocy Sokoła, którą gospodarze bezlitośnie wykorzystali. Ciężar „punktowania” od pierwszych akcji wziął na siebie Martyce Kimbrough, a wsparcie zapewnił Chyliński, trafiając trzy razy z rzędu. Z minuty na minutę przewaga rosła, aż na trzy minuty przed końcem trzeciej odsłony zrobiło się 85:53 – w praktyce było po spotkaniu.
Pierwsza odsłona była wyrównana, pełna walki i niecelnych rzutów. Po ośmiu minutach było 9:9. Druga część długo trzymała Noteć w meczu, zwłaszcza dzięki punktom Camerona Hamiltona – do połowy kwarty różnica była minimalna (29:32). Od połowy tej części inicjatywę przejęła jednak Kotwica. Dzierżak dominował po obu stronach parkietu, a gospodarze odskoczyli nawet na 13 punktów (43:30).
Po przerwie Noteć prezentowała się jeszcze słabiej. Na premierowe trafienie musieliśmy czekać prawie pięć minut. Brak skuteczności, liczne straty (18 przy 11 gospodarzy) oraz zaledwie cztery przechwyty nie pozwoliły nawiązać równorzędnej walki.
To drugi mecz pod wodzą Krzysztofa Szubargi i druga porażka. O ile poprzednia – z silnym rywalem – dawała nadzieję, o tyle przegrana z zespołem z dołu tabeli jest bolesna. Tym bardziej że momentami różnica wynosiła aż 23 punkty.
Kotwica Kołobrzeg – KSK Qemetica Noteć Inowrocław 77:68 (16:16, 27:17, 18:12, 16:23