Natalia Babińska

2013-05-07
Natalia Babińska. Fot. Magda Jasińska.

Natalia Babińska. Fot. Magda Jasińska.

08 maja 2013, o godz. 18:05
reżyser operowy i teatralny. Niedawno wyreżyserowała w Operze Nova "Halkę" Stanisława Moniuszki, która zainaugurowała 20 Bydgoski Festiwal Operowy.

"…grałam w różnych zespołach muzyki dawnej. Moją pasją była muzyka średniowiecza i renesansu. Muzyka dawna ciągle jest mi bliska, chodzą mi po głowie projekty np. przeniesienie barokowej "Carmina Burana" – nie tej Orffa – na scenę..."

Powtórka audycji w sobotę - 11 maja, o godz. 22.05.
Polskie Radio PiK - Zwierzenia przy muzyce - Natalia Babińska
Jak się czuje reżyser tuż po premierze?
- Czuję się bardzo zmęczona, schodzi ze mnie ten wysiłek. Dwa miesiące ciężkiej pracy, do tego okres koncepcji – spotkań, podróży. Także jestem zmęczona, ale szczęśliwa.

Przed spektaklem mówiła Pani, że jest przygotowana na słowa krytyki, ale "Halka" zebrała same pochlebne recenzje.
- Niosła nas wszystkich muzyka, podeszliśmy ze zrozumieniem, otwartością, pokorą, szacunkiem i miłością do samego kompozytora i to nam pomogło. Nawet pomysły, które mogły być trochę kontrowersyjne są na tyle wsparte muzyką, że przemówiły do widzów. Nie było reakcji, że ktoś się odwrócił od tego spektaklu, czy wyszedł.

Po premierze pewnie usłyszała Pani wiele ciepłych słów.
- Czujemy się docenieni. Na widowni czuło się tę atmosferę, nikt nie liczył dekoracji na suficie, każdy czekał na kolejne sceny.

Pokazała Pani dwa światy na zasadzie przerysowanych kontrastów. Takie piekło i ziemia.
- Ten piekielny świat na zamku Stolnika był nawet lekko tendencyjny, ale o to nam chodziło. Dzięki temu mógł zaistnieć ten kontrast. Wydobyliśmy przez to dramat Halki. Poza tym łatwiej odnieść to do współczesnego świata, gdzie jest ta nierówność posiadania dóbr, ktoś kto może więcej z tej władzy korzysta. Widzimy to chociażby w świecie polityki.

W którymś z wywiadów powiedziała Pani, że jest feministką. Niektórzy przez ten pryzmat oglądali Pani realizację.
- Nie jestem żadną feministką, jestem za kobietami, za tym żeby zostały docenione, żeby mogły tworzyć. Natomiast ja nie należę do żadnego ruchu feministycznego.

Pani "Halka" jest bardzo pięknie nakreślona, ale też i udało się wybrać znakomitą Halkę.
- Jola w zasadzie dołączyła do obsady spontanicznie. Okazało się, że w bydgoskiej operze znalazła się "Halka". To nie jest śpiewaczka, która dziś śpiewa "Halkę", jutro co innego. Ta dziewczyna wyszła z chóru, jakby wyszła z tej gminy, chór od razu inaczej grał. Ona ma wielki magnetyzm w sobie, wielki dar, skupia na sobie uwagę, gra przejmująco. Wszystko co robi – ma jeszcze zapas. Wszyscy bardzo jej dopingowaliśmy – jest niezwykle silna, ta partia jej nie przerasta, a dodaje skrzydeł. Opera miała wielkie szczęście, że znalazła się taka odtwórczyni głównej roli.

Jak się czuje Pani po tej ciężkiej pracy?
- Mam już rodzinę przy sobie. To nie jest moja pierwsza premiera. Człowiek dzień po premierze, szybko się budzi z tego snu. Wracam do rzeczywistości, odzywają się dawne problemy: od PITów po zawalone stodoły na działce, które trzeba szybko naprawić. Szara rzeczywistość rozdziawiła gębę od samego rana.

Obawy przed samą premierą były?
- Na pewno, zwłaszcza "Halka" jest wielkim ryzykiem. Nigdy nie wiadomo jak to widzowie odbiorą, na szczęście nie wyczuwaliśmy tego sceptycyzmu. To było jakieś zrządzenie losu. Cały zespół realizatorów był niezwykle zgodny, nie było żadnych konfliktów. Dawno nie pamiętam, żeby mi się tak dobrze pracowało jak tu. Należą się słowa uznania wszystkim, od dyrektora po zespół techniczny.

Pani jest bardzo wszechstronnie wykształcona. Skrzypce, teoria muzyki, potem reżyseria.
- Ten teatr nie jest przypadkowy. Już na Akademii Muzycznej robiłam przedstawienia, wybierałam się na reżyserię, ale po maturze jeszcze było za wcześnie. Trochę żałuję, że nie poszłam na kompozycję, a jedynie na teorię. Docelowo moim marzeniem były studia reżyserskie, przyszedł wreszcie taki moment, że zdałam na kolejne studia.

Miała Pani swoich mistrzów?
- Pracowałam z Jitką Stokalską, chodziłam na próby Mariusza Trelińskiego, żeby zobaczyć jak wygląda taka produkcja, ale najważniejsze jest rzucenie się na głęboką wodę samemu.

Muzyka daje Pani bardzo wiele w pracy przy operze?
- Daje mi wszystko. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki. Pochodzę z rodziny muzycznej. W trzecim pokoleniu kończyliśmy akademię muzyczną i pewnie moja córka też tak skończy. Tylko ja tak zdezerterowałam do teatru, ale muzyka mi towarzyszy.

Był taki moment kiedy interesowała Panią muzyka dawna.
- Tak, grałam w różnych zespołach muzyki dawnej. Moją pasją była muzyka średniowiecza i renesansu, tego nie można było poznać w szkole muzycznej. Grałam na instrumentach dawnych, na jelitowych strunach, które się wiecznie rozstrajały. Muzyka dawna ciągle jest mi bliska, chodzą mi po głowie projekty np. przeniesienie barokowej "Carmina Burana" – nie tej Orffa – na scenę.
Natalia Babińska. Fot. Magda Jasińska.

Natalia Babińska. Fot. Magda Jasińska.

Czy młodej reżyserce jest dziś łatwo w świecie teatralnym?
- Nie jest łatwo. Kiedyś to bardzo mitologizowałam, słyszałam wypowiedzi: taka delikatna kobieta będzie musiała długo poczekać. Dziś te głosy już milkną, ale jest inny problem – brak środków. Każdy dyrektor byłby bardzo otwarty na współpracę, ale najlepiej żeby przyjść z pieniędzmi. Dziś kobiecość schodzi na plan dalszy, a liczy się dorobek – co kto umie.

Zostawiła Pani dom na dwa miesiące.
- Jeździłam w każdy weekend i to było bardzo męczące. Moja córka kończy szkołę muzyczną na skrzypcach, ale i obserwowała próby do Halki. Jest uzdolniona muzycznie i bardzo pięknie śpiewa.

Może dojść do sytuacji, że Pani będzie reżyserować swoją córkę.
- O mój Boże, czy ona mi na to pozwoli, chyba to by było najtrudniejsze.

Zobacz także

Profesor Piotr Salaber

Profesor Piotr Salaber

Profesor Piotr Nardelli

Profesor Piotr Nardelli

Adam Sztaba

Adam Sztaba

Marzena Matowska

Marzena Matowska

Wojciech Zieliński

Wojciech Zieliński

Mariusz Smolij

Mariusz Smolij

Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę