Gosia Stępień

2025-12-04
Gosia Stępień. Fot. nadesłane

Gosia Stępień. Fot. nadesłane

Polskie Radio PiK – Zwierzenia przy muzyce – Gosia Stępień

Wokalistka obdarzona potężnym głosem i delikatną duszą - przedstawia swoją opowieść o cudzie bliskości odmieniającej życie. Więcej niż kilka lat temu szeroka publiczność poznała Gosię Stępień dzięki sukcesowi odniesionemu w pierwszej - legendarnej! - edycji polsatowskiego „Idola”. Absolwentka Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w katowickiej Akademii Muzycznej zaimponowała skalą umiejętności, siłą wyrazu i fantastyczną muzykalnością.

„.. ten „Idol” spowodował, że miałam niezwykle duże ułatwienie, czy w działaniu koncertowym, gdzie swobodnie wchodziłam do dużego klubu w Warszawie i zaśpiewałam za dość duże pieniądze. Później generalnie „Idol” był taką przestrzenią, że mogłam na tym bazować, działać, a jeszcze później przyszły kolejne programy, tzw. „fast foody”. Niestety, jeżeli nie ma dobrych ludzi obok, to się nic nie uda. Ja znalazłam (...) w „Idolu” też trochę byłam zbuntowana, bo nie chciałam do końca śpiewać co mi podsuwano. Gdzieś tam po jakichś negocjacjach z produkcją się często udawało, a jak się spotyka tych właściwych ludzi, albo przypadkowo, uważam, że jest jakaś energia. Proszę sobie wyobrazić, że jest jakaś energia, która w pewnym momencie toczy się w naszym kierunku, bo jeżeli zmienimy coś w głowie, a myślę, że mi się to udało na pewno w 80 procentach. Zmienimy coś w głowie, to przychodzą odpowiedni ludzie, bo jeżeli mamy bałagan w głowie, ten bałagan idzie z nami przez życie...”

Piątek, 5 grudnia 2025 o godz. 20:05
Małgorzata, Małgosia, Gosia jak w tej chwili to wygląda?
- Gosia Stępień z tej strony. Małgorzata, to jestem w urzędach, dla ZUS-u albo dla Urzędu Skarbowego.

Gosia Stępień to ta sama Gosia Stępień, która tak pięknie objawiła się w pierwszym „Idolu”?
- Dokładnie tak tylko, że dużo wcześniej i cały czas powtarzam jestem bardzo bogatą milionerką, bogatsza o bardzo dużo myśli, osiągnięć wewnętrznych, takich przez różne doświadczenia, cudowne i mniej cudowne.

Co się z panią działo przez ten czas, kiedy pani nie było na estradach?
- Budowałam swoją zawodową drogę, począwszy od tego, że musiałem nauczyć się troszkę pokory. Wcześniej nie było jej. Zapominałam o tym, że ona jest, natomiast ujawnił mi się brak pokory w najmniej odpowiednich momentach, więc było jak było. Na co dzień jestem osobą dość szczerze mówiącą, co myśli. A wie pani, to jest bardzo niewygodne, natomiast było sporo doświadczeń, dzięki którym zyskałam bardzo dużo, no i na pewno teraz to się odzwierciedli w moich dźwiękach płytowych, które otworzy „Tatuaż”.

Ten utwór jest takim pilotem płyty?
- Tak, wcześniej była piosenka „Piano bar”, ale ten utwór zostawię sobie jako bonus, bo to nie jest moja droga, taka, którą teraz bardzo mocno obrałam. „Piano bar” był nagrywany dość wcześnie, chyba w 2018 roku, ale ta piosenka też jest mi bardzo bliska. Teraz mówię pani i państwu wreszcie będzie coś, co naprawdę kocham i z czego będę dumna. „Tatuaż” ten utwór zaczyna, bo oczywiście od czegoś muszę zacząć. A dlaczego mówię od czegoś, dlatego, że tam nie ma szerokich, ogólnie pojmowanych takich emocji w piosence, gdzie mogę zaprezentować trzy oktawową skalę. Jest to umiarkowane, natomiast jest to niezwykle osobista piosenka, którą bardzo lubię. Ta piosenka brzmi zresztą, że jest osobista, to słyszymy już po pierwszych frazach.

Natomiast to nie jest piosenka autorska. Pani są słowa.
- Moje, też wespół z Magdą Wójcik z zespołu Goya, a muzykę stworzył Marcin Limek, który jest producentem no i też kompozytorem między innymi utworów Beaty Kozidrak, Ani Wyszkoni, czy zespołu IRA. To właśnie Marcin Limek stworzył mi ten materiał.

Czy to, żeby ktoś tworzył dla pani piosenki, musi dobrze panią poznać?
- Na pewno słyszał moje sugestie, natomiast tak, na pewno z Marcinem żeśmy się wcześniej aż tak bardzo nie znali, jeżeli chodzi o kompozycję. Stąd ten „Tatuaż” wybrałam dzięki Piotrkowi Koncy to gitarzysta zespołu IRA, bo u Piotra nagrywałam wokale. Natomiast postanowiłam, że zrobię z tego linię melodyczną, taką spójną ze mną.

Jak się pisze wespół zespół tekst? Spotkania liczne?
- Absolutnie, my z Magdą popełniłyśmy ten tekst w 20 minut, przez telefon o dwudziestej pierwszej. Magda jest szalenie zajętą postacią. Jak wszyscy wiemy, jest producentką i współpracuje z wieloma uznanymi osobami na rynku, pisząc teksty i zajmując się produkowaniem muzyki. Znalazła wtedy dla mnie czas, bo jest znakomitą „songwriterką”. Ja uważałam, że powinnam właśnie udać się do Magdy, bo gdzieś w pewnym momencie była ta blokada. Jednak ten tekst był moim pierwszym tekstem, proszę sobie wyobrazić, ale poczyniłam go na tyle w zwrotkach, że Magda napisała mi refreny, oczywiście pomagając gdzieś tam mi przedstawić słowo w zwrotkach, więc jestem z tego dumna, bo to jest moja pierwsza taka działalność tekstowa.

Trzeba mieć trochę odwagi, żeby pokazać to, co w duszy gra?
- Tak troszeczkę, na pewno tak, ale wie pani, warto przyjrzeć się swojej osobie, czy jesteśmy gotowi? No tak, to na pewno też ma dużo wspólnego z odwagą. Czy jesteśmy gotowi na to, żeby móc pokazać swoje wnętrze i swoje myśli słuchaczom, którzy są ciekawi?

Czym jest tatuaż w tej piosence?

- Tatuaż jest wspomnieniem, a w zasadzie sugestią taką niezwykle wynikającą z tej osoby, pewnego człowieka, czyli bardzo bliskiej osoby, z którą byłam związana emocjonalnie. To jest historia o kobiecie i mężczyźnie, którzy byli bardzo zafascynowani sobą. Jednocześnie mężczyzna wyciągnął kobietę z marazmu takiego psychicznego, trochę z dołka i pojawiło się światło, wniknął w moją skórę jak tatuaż. Chyba, że coś się zmieni, tak jak nieraz się chodzi do tatuażystów, którzy gdzieś tam powodują, że później tatuażu nie ma, albo zmieniają się i to jest bolesne, tak jak w relacjach. Drodzy państwo, na pewno macie jakieś takie wewnętrzne swoje wspomnienia czy odczucia na bieżąco idące z wami? Zawsze jest coś takiego, co nas ubogaca, prawda? Jakieś doświadczenie, które jest niesamowicie zgodne z nami. Później w jakichś okolicznościach, w końcu uczymy się codzienności.

W którym roku był „Idol”?
- W 2002, a dzisiaj mamy 2025.

Należałoby panią okrzyczeć?
- Tak naprawdę. No tak, na razie to wie pani, w takim sensie krzyczą na mnie moi odbiorcy, którzy jeszcze gdzieś tam są. Warto przypomnieć moją osobę, bo proszę sobie wyobrazić, że ludzie mnie pytają: czy ja jeszcze śpiewam. Przyjdź, zaśpiewaj, gdzie ty jesteś, więc, pojawię się i zobaczymy, może się uda.

A po „Idolu” były różne wydarzenia, prawda i festiwale i współpraca z Teatrem Współczesnym.
- Tak i to było krótko po „Idolu”. Współczesny Teatr we Wrocławiu. Zadzwoniono do mnie, pan Łukasz Czuj reżyser zadzwonił do mnie, żebym przyjechała, z racji powstawania nowego projektu teatralnego „Cafe Panika”. Teksty Rolanda Topora, bardzo prześmiewczy, jednocześnie gorzki spektakl. Ja tam grałam „piękność dnia”. Piękność dnia rolę taką mi przyznano, ale śpiewałam trzy songi, wychodziłam na środek, więc to było dla mnie nieprawdopodobnym doświadczeniem. Przez 10 lat, poznałam cudownych, wrażliwych ludzi, aktorów i ja gdzieś między nimi ekscytująca i patrząca, jak się zmieniają w różne postacie.

I dała się pani zauważyć swoim mocnym głosem, chociażby przez Zbigniewa Hołdysa.

- Tak, to prawda i przez wydawców z Yugopolis też drugiej części „Po słonecznej stronie miasta”. Ale równocześnie też tak jak pani wspomniała była współpraca ze Zbigniewem Hołdysem i z Krzysztofem Herdzinem, który napisał mi piosenki. Wtedy mieliśmy jakieś zamierzenia płytowe, ale jednocześnie stwierdziliśmy, że jednak nasze drogi są troszeczkę inne. Natomiast bardzo dobrze wspominam Krzysztofa i jego wrażliwość, jest absolutnie wybitnym muzykiem i świetnym człowiekiem.

Przy okazji jest pani absolwentką legendarnego wręcz wydziału muzyki rozrywkowej i jazzu katowickiej Akademii Muzycznej. Można powiedzieć, tak po latach, że warto było?
- Oczywiście, że tak, bo warto było studiować na Wydziale jazzu i rozrywki w Katowicach z tego powodu, że tam poznałam drugą stronę też show biznesu. Opowieści różnych znakomitych muzyków, oczywiście to zaowocowało później moimi chęciami do dalszych działań muzycznych. Ale mam fantastyczne, mówię pani i państwu takie mam cudowne wspomnienia, że bardzo tęsknię za tą uczelnią i niekiedy tam się jeszcze też pojawiam.

A który to był rok, kiedy pani ukończyła Akademię Muzyczną?
- Rok 2001 był magisterskim, czyli krótko przed „Idolem”, a wcześniej była jeszcze „Droga do gwiazd”, ale to tam był epizod i później postanowiłam wbrew kontraktowi wtedy z TVN, odeszłam, po prostu czułam, że „Idol” da mi większą możliwość, większą szansę. Na początku miałam obawy, że to jest po prostu jakieś reality show, bo przecież nikt z nas nie wiedział, co to jest. No ale postanowiłam pójść i o dziwo bardzo miło się zaskoczyłam, było cudownie.

To były jeszcze czasy, kiedy tych programów telewizyjnych nie było aż tak wiele jak dzisiaj prawda? Dzisiaj mamy od koloru do wyboru i właściwie tylko dobra decyzja sprawi, żeby móc rozpocząć fantastyczną karierę.
- Dokładnie tak i proszę sobie wyobrazić, że ten „Idol” spowodował, że miałam niezwykle duże ułatwienie, czy w działaniu koncertowym, gdzie swobodnie wchodziłam do dużego klubu w Warszawie i zaśpiewałam za dość duże pieniądze. Później generalnie „Idol” był taką przestrzenią, że mogłam na tym bazować, działać, a jeszcze później przyszły kolejne programy, tzw. „fast foody”. Niestety, jeżeli nie ma dobrych ludzi obok, to się nic nie uda. Ja znalazłam.

Bo nie zawsze można w takich programach podążać własną drogą?
- Na pewno, ja w „Idolu” też trochę byłam zbuntowana, bo nie chciałam do końca śpiewać co mi podsuwano. Gdzieś tam po jakichś negocjacjach z produkcją się często udawało, a jak się spotyka tych właściwych ludzi, albo przypadkowo, uważam, że jest jakaś energia. Proszę sobie wyobrazić, że jest jakaś energia, która w pewnym momencie toczy się w naszym kierunku, bo jeżeli zmienimy coś w głowie, a myślę, że mi się to udało na pewno w 80 procentach. Zmienimy coś w głowie, to przychodzą odpowiedni ludzie, bo jeżeli mamy bałagan w głowie, ten bałagan idzie z nami przez życie.

Gosia Stępień. Fot. nadesłane
Gosia Stępień. Fot. nadesłane

Należy pani do osób, które tak cyzelują wszystko to co robią, bo na tę płytę każe nam pani dość długo czekać?
- Wie pani środki na pewno finanse, to muszę inwestować sama w materiał, więc na pewno i też czas Marcina Linka, który jest szalenie zapracowany. Już jesteśmy w połowie drogi. A druga połowa to może być zrealizowana nawet w grudniu lub styczniu, bo warto po prostu gdzieś tam przyspieszyć kroku.

Zobacz także

Marzena Matowska

Marzena Matowska

Wojciech Zieliński

Wojciech Zieliński

Mariusz Smolij

Mariusz Smolij

Maciej Niesiołowski

Maciej Niesiołowski

Taki był rok 2025

Taki był rok 2025

Sebastian Gonciarz

Sebastian Gonciarz

Andrzej Jagodziński

Andrzej Jagodziński

Klaudia Kaczyńska

Klaudia Kaczyńska

Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę