Marek, Elżbieta i Emilia Czekałowie

2025-10-17
Emilia, Marek i Elżbieta Czekałowie w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Emilia, Marek i Elżbieta Czekałowie w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Polskie Radio PiK – Zwierzenia przy muzyce – Marek, Elżbieta i Emilia Czekałowie

Orkiestra Symfoników Bydgoskich obchodzi jubileusz 30-lecia. Tworzą ją rodzinnie Marek, Elżbieta i Emilia Czekałowie.

„...przez te lata rozwoju musieliśmy pomyśleć o tym, żeby nie zakleszczyć się w tym straussowskim repertuarze i w muzyce salonowej. Zaczęliśmy rozszerzać repertuar o muzykę poważną, o muzykę mniej poważną, lżejszą. Bardzo dużo współpracowaliśmy z zespołem Żuki, graliśmy Lokomotywy z Piotrem, Salaberem. Współpracujemy teraz z wieloma innymi, że tak powiem, rozrywkowymi wokalistami. Mamy świetny projekt Cafe Bodo, z którym jeździmy po całej Polsce i nowy pomysł „Na karuzeli wspomnień” o Marii Koterbskiej (...) teraz mieliśmy takie fajne rodzinne chwile, bo przygotowywaliśmy wspólnie wystawę, która przez cały miesiąc będzie dostępna do podziwiania na ulicy Mostowej w Bydgoszczy. To jest 20 tablic, które opisują historię orkiestry, które opisują największe jej dokonania. Trzeba było wymyślić, które z tych dokonań należy na tych tablicach umieścić, wybrać zdjęcia...”

Piątek, 17 października 2025 o godz. 20:05
Czas jubileuszowy po prostu przemija jak jeden dzień. Nasi goście, 30 lat temu najpierw stworzyli, a teraz przez te 30 lat koncertują z Orkiestrą Symfoników Bydgoskich. Zacznę od głowy Marek Czekała.
- Dzień dobry państwu.

…i z tej głowy, a właściwie tą głową kierują dwie szyje. Elżbieta Czekała.
- Dzień dobry.

...i Emilia Czekała.
- Dzień dobry państwu.

Dobrze mówię, że jesteście takimi szyjami tej głowy?
Elżbieta Czekała – Zdecydowanie tak.

A Marek się wcale nie obraża, prawda?
Marek Czekała - Nie, absolutnie, bo prawdzie nie można zaprzeczyć.

30 lat rzeczywiście minęło jak jeden dzień? Emilio, ile ty miałaś lat, jak narodziła się orkiestra?
Emilia Czekała - Nie aż tak mało, jak można by przypuszczać. No ja miałam 10 lat, kiedy narodziła się orkiestra, więc prawda jest taka, że kilka dni po jubileuszu będę obchodzić swoje czterdzieste urodziny. Miałam 10 lat i gdzieś ta orkiestra istniała z boku. Mój pierwszy koncert z orkiestrą zagrałam absurdalnie wcześnie, bo mogłam mieć 15 lat, kiedy zagrałam z orkiestrą jakieś pierwsze kolędy na flecie poprzecznym i to była prawdziwa szkoła życia koncertowego. Pamiętam, że byłam bardzo, ale to bardzo zdziwiona, że po zagraniu tych kilku kolęd, które nie były, powiedzmy takie aż wymagające artystycznie, czy technicznie, ale byłam po tym koncercie wykończona i bardzo zdziwiona, że to tak męczy. Po czym się okazało, że tak jest, że całe te emocje związane z koncertem, występowaniem, nawet wyglądaniem, a co dopiero graniem, są tak wykańczające, więc to była prawdziwa szkoła, bo wtedy dopiero zrozumiałam, co moi rodzice przeżywają po tych wszystkich koncertach filharmonicznych. Wtedy już wiedziałam, że rzeczywiście to tak musi być.

Elżbieta Czekała- No i to był nasz cel, żeby dzieci nie uważały, że to jest taki łatwy, piękny zawód.

Marek Czekała - Piękny zawód, to jest, ale kiedy wydaje się, że to jest tak, że ładnie wyglądamy, ciągle się uśmiechamy i w ogóle… , że to jest bezstresowe zajęcie, to już nie.

Kto pamięta kiedy narodziła się ta myśl, żeby stworzyć Orkiestrę Symfoników Bydgoskich?
Marek Czekała - Orkiestrę Symfoników Bydgoskich to wymyśliła chyba Emilia, ale Orkiestrę imienia Johanna Straussa, bo od tego się zaczęło, to już ja. Zaczęliśmy od tego, że ja wróciłem z tak zwanego badu i zdecydowałem, że nie chcę już więcej wyjeżdżać, zostawiać żonę i dzieci, bo życie jakby umykało mi bokiem. Wtedy postanowiłem, że założę orkiestrę, bo jeżeli to się, że tak powiem kolokwialnie sprzedaje w Niemczech, to myślę, że w Polsce też powinno się sprzedać. Wtedy z przyjacielem Bogdanem Sulkowskim, założyliśmy wspólnie tę orkiestrę. Po roku Bogdan się odłączył i tak zostało. Na początku wynajmowaliśmy dyrygentów, różnych konferansjerów. Stwierdziłem po czasie, że to nie jest to, że jeżeli to ma być sztuka, to ja muszę stanąć i zrobić to po swojemu, tak jak chcę, na stojąco jak to robił kiedyś Strauss, no i tak było.

Emilia Czekała - Z początku orkiestra działa przy Towarzystwie Polsko-Austriackim, to było bardzo ważne wsparcie.

Emilia, Marek i Elżbieta Czekałowie w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Emilia, Marek i Elżbieta Czekałowie w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Wszyscy członkowie orkiestry grali w normalnych godzinach pracy w orkiestrze symfonicznej Filharmonii Pomorskiej?

Elżbieta Czekała - Zdecydowanie tak. Jak patrzę wstecz, to po prostu dla mnie to jest niemożliwe, jak udawało nam się to łączyć? Przygotowywać te koncerty, programy, prosić muzyków, czyli zapraszać muzyków i potem jeszcze rozliczać te koncerty, bo to nie tylko jest kwestia zagrania koncertu, ale jest jeszcze mnóstwo pracy po koncercie. To już teraz Emilka najlepiej wie, bo ona się tym zajmuje.

Emilia Czekała - Do dzisiaj robimy to samo. Zapraszamy muzyków, którzy przecież na co dzień grają w innych orkiestrach, to mama się tym zajmuje, to jest kawał bardzo ciężkiej roboty i też bardzo stresującej. Każdy z nas ma jakąś tam swoją działkę w tej orkiestrowej pracy, ale uważam, że jedną z najważniejszych jest właśnie znajdywanie muzyków na poszczególne koncerty i tutaj wielkie brawa dla mamy.

Elżbieta Czekała - Dziękuję. Dziękuję. Mamy bank danych już taki, o ile muzycy mogą i są wolni, to nie ma problemu, ale jak tylko jakaś kluczowa, jakiś kluczowy instrumentalista nie może z różnych przyczyn i trzeba szukać, to nagle robi się duży stres.

W świetną niszę w ogóle trafiliście ze swoją orkiestrą?

Marek Czekała - Na początku tak, teraz to już nie jest nisza, w związku z czym przez te lata rozwoju musieliśmy pomyśleć o tym, żeby nie zakleszczyć się w tym straussowskim repertuarze i w muzyce salonowej. Zaczęliśmy rozszerzać repertuar o muzykę poważną, o muzykę mniej poważną, lżejszą. Bardzo dużo współpracowaliśmy z zespołem Żuki, graliśmy Lokomotywy z Piotrem, Salaberem. Współpracujemy teraz z wieloma innymi, że tak powiem, rozrywkowymi wokalistami. Mamy świetny projekt Cafe Bodo, z którym jeździmy po całej Polsce i nowy pomysł „Na karuzeli wspomnień” o Marii Koterbskiej. Emilia to wymyśliła, zmusiła mnie do napisania wszystkich aranży, ale nie żałuję. Świetny projekt, świetnie się to gra i widzę, że ludzie słuchają tego oczarowani.

Tak wygląda teraz praca na emeryturze?

Marek Czekała - Emerytem jestem od kilku lat, ale Ela jest od dzisiaj de facto, bo dzisiaj jej przyznano emeryturę.

Elżbieta Czekała - Już myślałam, że to nie nastąpi, ale szczerze mówiąc w ogóle tego nie odczuwam i bo po prostu nie mam czasu. Nie wierzyłam jak koleżanki mówiły, ale rzeczywiście muszę to potwierdzić – na emeryturze nie ma czasu. Naprawdę Emilka dba o to, żebyśmy się w ogóle nie nudzili.

Emilia Czekała - Nie nie mogą się nudzić, nie mogą.

A ilu członków liczy w tej chwili orkiestra?
Emilia Czekała - Oj to zależy od zapotrzebowania. To jest różnie.

Elżbieta Czekała – To zależy na jaki projekt mamy zamówienie, od 9 do nawet 45-50 osób.

Prawie jak orkiestra symfoniczna?

Elżbieta Czekała - Oj tak.

Emilia Czekała - Tutaj to po prostu zależy od zamówienia i wtedy działamy. Zaczyna się od tego, że przychodzi do mnie ktoś, kto potrzebuje koncertu, chciałby zrobić jakiś koncert, ustalamy, jakie są potrzeby. Czy to jest jubileusz i co jest na jego kieszeń. Spróbuję wybadać sprawę i wtedy dobieramy taki program, jaki będzie najodpowiedniejszy.

Emilia, Marek i Elżbieta Czekałowie w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Emilia, Marek i Elżbieta Czekałowie w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

A czego nie zagracie.
Emilia Czekała - Disco polo. O to chodzi też w naszej orkiestrze, że dzięki temu, że jesteśmy kreatywni i otwarci, tato jest świetnym aranżerem, więc naprawdę powstało mnóstwo projektów, o których byśmy w życiu nie pomyśleli. Powstał na przykład „Bydgoszcz the wall”. Przyszedł do nas konsul Jarek Kuropatwiński zafascynowany muzyką Pink Floyd i zrobiliśmy ten program. Zrobiliśmy z zespołem Żuki kolejny projekt, pracowaliśmy z nimi od prawie samego początku. To też na początku powstały te aranżacje i kiedyś było zamówienie na koncert ze Sławkiem Uniatowskim. Zaprosiliśmy Sławka, tato zaaranżował też utwory, więc przez to wydaje mi się, że można na naszej orkiestrze polegać. Zaproponujemy program, który mamy gotowy, ale jeśli ktoś będzie oczekiwał od nas jakiegoś repertuaru, to jesteśmy też w stanie go zapewnić i myślę, że to zyskuje też sympatię i przychylność osób, które są otwarte na nowe doświadczenia muzyczne.

Marek Czekała - Ja się cieszę na nowy projekt, który w zasadzie jest takim krokiem wstecz, ale rozwijającym krokiem wstecz. Chodzi o program „Jej wysokość operetka”, który zaczynamy od koncertu w Szczecinie w Filharmonii z Grażyną Brodzińską i z Arnoldem Rutkowskim i to są koncerty też organizowane przez naszą bydgoską, prężnie działającą agencję Adria Art. Więc od zeszłego roku współpracujemy z Adrią i też jest to bardzo fajna współpraca.

Z Grażyną Brodzińską datujecie swoją współpracę od wielu, wielu lat.
Marek Czekała – Tak, to prawda, ale to były takie koncerty organizowane przez inne podmioty, a teraz to jest nasz wyłączny koncert, specjalne opracowania, nad którymi siedziałem dwa miesiące na nasz zespół i dostosowane do jej potrzeb. To też wymagało dużo pracy, ale jestem z niej bardzo dumny i nie mogę się doczekać tego koncertu. Zresztą tak jak najbliższego też w Chojnicach i w Katowicach, gdzie zagramy znowu Cafe Bodo.

To są przeboje międzywojenne i kto z wami występuje?
Emilia Czekała - Tadeusz Seibert w roli tytułowego Eugeniusza Bodo, a ja śpiewam głosem Hanki Ordonówny. Ten program powstał w 2016 roku, więc już kawał czasu temu, ale wówczas był popularny serial Bodo i gdzieś tam to nas zainspirowało. Zrobiłam bardzo szeroki „research” odnośnie Eugeniusza Bodo i Hanki Ordonówny, bo ten program miał być zwykłym koncertem, a stał się całym spektaklem wpółteatralnym, gdzie są dialogi wyrwane z wypowiedzi rzeczywiście samych bohaterów spektaklu i myślę, że to jest podwójną wartością tego przedstawienia.

Marek Czekała - Poza tym jeszcze my już tak czujemy ten program, że mało kto się nim stresuje, bardzo dobrze się nim bawimy, a to publiczność też odbiera. Ostatnio w Warszawie, jak go graliśmy, to zapomniałem butów i wyszedłem w skarpetkach i powiedziałem ludziom, że gdybyście państwo zauważyli, że jestem boso, to buty postanowiły zostać w domu. No i wszyscy się bardzo dobrze bawili. Otrzymałem dużo korespondencji na ten temat, także zastanawiamy się, czy nie powinniśmy zawsze wychodzić już na boso.

Butów zapomnieć. Z wszystkiego można zrobić atut, prawda?

Marek Czekała - Oczywiście, nawet się nie zdenerwowałem, bo wiedziałem, że łatwo można z tego wybrnąć. Ale to nie była moja wina, że te buty zapomniałem, ale nie powiem czyja…

Emilia Czekała - Myślę, że teraz mieliśmy takie fajne rodzinne chwile, bo przygotowywaliśmy wspólnie wystawę, która przez cały miesiąc będzie dostępna do podziwiania na ulicy Mostowej w Bydgoszczy. To jest 20 tablic, które opisują historię orkiestry, które opisują największe jej dokonania. Trzeba było wymyślić, które z tych dokonań należy na tych tablicach umieścić, wybrać zdjęcia. Mama przekopała mnóstwo albumów, ja przekopałam mnóstwo dysków, wspólnie wybieraliśmy te historie, które powinny się tam pojawić i bardzo dużo konsultowałam z rodzicami, które te elementy są najważniejsze, a potem jak już wystawa była gotowa, to jeszcze wysłaliśmy do mojego brata, który już w orkiestrze nie działa, ale jest razem z nami, więc to w dalszym ciągu jest bardzo bardzo rodzinna praca. Projektem zajął się mój mąż, więc naprawdę wszyscy nad tym pracowaliśmy. To była bardzo trudna praca, ale myślę, że jak już ta wystawa się pojawiła na Mostowej i wszyscy odczuwamy ogromną satysfakcję.

A w którym momencie Marku wiedziałeś, że Emilia dołączy do was?
Marek Czekała - To był taki krótki epizod toruński, kiedy zostałem dyrektorem orkiestry, Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej, to wtedy było takie pytanie: czy orkiestra zostanie ,czy się rozpadnie, no i wówczas zapytałem: „Emilia. Czy jesteś w stanie i czy chcesz to przejąć?” Odpowiedź była pozytywna i dzięki temu ta orkiestra utrzymała się przez 3 lata mojej nieobecności i gra cały czas na bardzo wysokim, dobrym poziomie, więc miałem do czego wracać.

Zobacz także

Adam Sztaba

Adam Sztaba

Marzena Matowska

Marzena Matowska

Wojciech Zieliński

Wojciech Zieliński

Mariusz Smolij

Mariusz Smolij

Maciej Niesiołowski

Maciej Niesiołowski

Taki był rok 2025

Taki był rok 2025

Sebastian Gonciarz

Sebastian Gonciarz

Andrzej Jagodziński

Andrzej Jagodziński

Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę