Mieczysław Szcześniak

2025-09-12
Mieczysław Szcześniak w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Mieczysław Szcześniak w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Polskie Radio PiK – Zwierzenia przy muzyce – Mieczysław Szcześniak

Mieczysław Szcześniak koncertowo świętował 40-lecie pracy artystycznej. W Filharmonii Pomorskiej zabrzmiały jego przeboje, które na nowo zaaranżowali: Krzesimir Dębski, Krzysztof Herdzin i Nikola Kołodziejczyk.

„...nie jestem może typowy, bo nie zakładałem jakiegoś planu na karierę. Ja po prostu kochałem muzykować. Od dzieciństwa to było dla mnie jak oddech naturalne i szedłem tam, gdzie mnie wiodła intuicja i ten węch. Moje piosenki opowiadają też historie, które albo usłyszałem i zajmowały moją uwagę, albo które sam przeżyłem. I właśnie zrobił się z tego, z różnych moich płyt, zrobił się pamiętnik (...) nie jestem za konceptualizmem w muzykowaniu, szczególnie w opowiadaniu, bo trudno by było to tylko muzykowaniem nazwać. Kocham muzykę, ale to jest dla mnie za mało, bo chcę jeszcze historii (...) nie zakładałem żadnej z dróg. Po prostu szedłem, cieszyłem się, że mogą muzykować, że zapraszają mnie, że dostaję kompozycje, świetne teksty, że współpracowałem wtedy od razu na początku drogi z Jackiem Cyganem, z Krzesimirem Dębskim, z Agnieszką Osiecką, Grażyną Łobaszewską, że nagrywałem w Polskim Radiu w Trójce, że znałem Andrzeja Zauchę. Myślę, że to było wielkie wyróżnienie, ale też na wysokiego konia wsiadałem...”

Piątek, 12 września 2025 o godz. 20:05
Mieczysław Szcześniak, nie śmiałabym powiedzieć Mietek Szcześniak. Przy obchodzeniu czterdziestolecia pracy artystycznej, to już chyba raczej nie wypada Mietek.
- Mietek, Miecz, Miecio, Miotełka - każda forma jest jest poprawna dlatego, że mamy po pierwsze do czynienia z imieniem, które jest staropolskie, znaczy po polsku Mieczysław, więc jako, że mamy przywilej, żeby w języku odmieniać się na wszelkie możliwe sposoby, również wykonując zdrobnienia i „ksywkowość”, że tak powiem, to może być i Mieczu, Miecinek.

A jak babcia się zwracała do Pana?
- Babcia mówiła Mieciu, ale było jeszcze Miecio, Mieczu, oczywiście, to w czasach bardzo dawnych. Ze wszystkimi się utożsamiam, bo od czasu, kiedy byłem na warsztatach międzynarodowych w Danii i mieliśmy się przedstawić, mówiąc o tym, co znaczy naszej imię i nazwisko w rodzimym języku, stałem się dumnym posiadaczem imienia.

Mieczysław Szcześniak w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Mieczysław Szcześniak w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Jak Pan liczy ten swój jubileusz? Wikipedia podpowiada, że jest Pan aktywny od 1970 roku.
- Rzeczywiście śpiewałem od dzieciństwa z zespołem „Ikary”, ponieważ klub przyzakładowy, bo takie to wtedy były, nazywał się „Ikar”. Wszystko działo się w Kaliszu, moim rodzinnym Kaliszu. Tam produkowano silniki do samolotów, a mój dziadek był wielkim panem kierownikiem, szanowaną personą i po prostu zamiast zaprowadzić mnie do szkoły muzycznej, prowadzał mnie do klubu, żebym śpiewał przeboje. Uwielbiał na przykład „O gwiazdo miłości”.

Piękny przebój.
- Tak, ale ja miałem dzięki temu możliwość od wieku sześcioletniego, koncertować z żywymi instrumentalistami.

To znacznie więcej niż te 40 lat. Te 40 lat to chyba liczymy od pierwszego nagrania?
- 40 lat właściwie liczymy od wygranych Debiutów w Opolu.

„Przyszli o zmroku”?
- Tak, „Przyszli o zmroku”. To było w osiemdziesiątym piątym roku. Dla wielu niespodziewanie wygrał jakiś Mieczysław Szcześniak.

A to był sukces i to było objawienie. Myślę, że spodziewane. Jak ktoś posłuchał sobie tych Debiutów, to wiedział, że Mieczysław Szcześniak musiał wygrać.
- To było szczególnie dedykowane do tych, którzy będą tego słuchać najpierw w Teatrze imienia Kochanowskiego w Opolu, bo wtedy Debiuty to były, w tamtym anturażu, a później wygrany miał pojechać do amfiteatru opolskiego, kultowego już wtedy i zaśpiewać dla publiczności, która po raz pierwszy usłyszała tę piosenkę i często po raz pierwszy widziała wykonawcę. Więc, ostrzegano mnie oczywiście, że nie mam mieć nadziei, bo to ma być lekko, łatwo i przyjemnie, a ja nie dość, że wybrałem jazzową kompozycję Krzesimira Dębskiego, to jeszcze piosenkę zaangażowaną społecznie. Szczególnie w tym osiemdziesiątym piątym roku, to miało inny rezonans - tekst Jacka Cygana „Przyszli o zmroku”.

Krzesimir Dębski Panu towarzyszył przez jakiś czas.
- Od początku, jak się okazuje. Właściwie zaśpiewałem dwie piosenki Krzesimira, które były dla mnie piękną klamrą do wyobraźni i serc słuchaczy, bo to był właśnie wygrany debiut i „Przyszli o zmroku”, czyli wielki przebój instrumentalny zespołu „String Connection”, gdzie liderował Krzesimir no i „Dumka na dwa serca”, oczywiście tej samej spółki autorskiej.

Czy te przeboje zabrzmią podczas koncertu jubileuszowego?
- Oczywiście, „Dumkę na dwa serca” zaśpiewam z panią Anną Grzelak.

Anna Grzelak, świetna wokalistka.
- Świetna wokalistka i „wasza ci ona”

Trzej aranżerzy pracowali mocno nad koncertem jubileuszowym. Czy jest ich więcej?
- O aranżerach mówiąc to oczywiście Krzesimir Dębski, który kilka piosenek zaaranżował, ja postanowiłem też zaśpiewać jedną z jego kompozycji, której byłem wielbicielem od początku? Od razu, kiedy to usłyszałem, tę piosenkę z tekstem Jacka Cygana pod tytułem to „Obojętność”, piękna kompozycja. Krzesimir jeszcze zaaranżował też „Dumkę” i „Przytul mnie mocno”, piosenkę Seweryna Krajewskiego, którą śpiewałem w Eurowizji, a Krzysztof Herdzin zaaranżował kilka piosenek z różnych płyt. Jak zwykle pięknie podopisywał swoje nuty, jedną z moich piosenek odkrył, której nie znał. Bardzo pięknie opracował „O niebo lepiej” z mojej płyty „Nierówni”. Tam są moje kompozycje do tekstów księdza Jana Twardowskiego. Zaaranżował Krzysiu „Spoza nas” i utwór „Nierówni”, tytułową piosenkę z tej płyty i „Jest jeden świat”. Nikola Kołodziejczyk wziął się za bardziej żwawe piosenki, takie jak „Kocham”, czy takie jak „Rzeczy zmieniają się” z różnych płyt. Fantastyczna robota.

Dla kogo to jest większa niespodzianka i komu bardziej pokomplikowali aranżerzy życie, czy muzykom, czy panu i czy poznamy w ogóle te piosenki?
- To było jedno z kryteriów, żeby je dźwięcznie poszerzyć, ale żeby można je było poznać. No i panowie się świetnie z tego wywiązali.

Mieczysław Szcześniak w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Mieczysław Szcześniak w Polskim Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Z Krzysztofem Herdzinem przez jakiś czas współpracowaliście i współpracujecie, chyba występując w duecie. To jest taki duet umowny, bo też tam towarzyszą wam inni muzycy. Zresztą miała powstać druga płyta, jako owoc Waszej współpracy, prawda? Co się stało, że nie powstała?
- Pandemia .… Mieliśmy taki pomysł, żeby ją zrobić. Nawet Sony Music, które wydawało pierwszą płytę, po sukcesie zaproponowało, bo rzeczywiście to była od razu złota płyta, za co bardzo państwu dziękuję, zaproponowało nam nagranie drugiej. Myślałem, żeby ona była poszerzona, żeby była z orkiestrą i żeby może nie tylko po angielsku, ale też po polsku. Zastanawialiśmy się, przymierzaliśmy aż pandemia wybuchła, psikusa nam zarobiła i nie powstała, ale… nosimy się ciągle z zamiarem.

Która z tych czterech dekad Pana pracy artystycznej, jest taką dekadą - stemplem, czyli która jest najważniejszą dekadą?
- Ja myślę, że całe życie jest takim momentem. Ja nie jestem może typowy, bo nie zakładałem jakiegoś planu na karierę. Ja po prostu kochałem muzykować. Od dzieciństwa to było dla mnie jak oddech naturalne i szedłem tam, gdzie mnie wiodła intuicja i ten węch. Moje piosenki opowiadają też historie, które albo usłyszałem i zajmowały moją uwagę, albo które sam przeżyłem. I właśnie zrobił się z tego, z różnych moich płyt, zrobił się pamiętnik. Kiedyś usłyszałem, że należy nagrywać płyty jednolite stylistycznie. Nie uważam tak. Uważam, że jeżeli człowiek ma możliwość opowiadania swoim głosem, swoją wyobraźnią, swoją wrażliwością o świecie, który przeżywa, to powinien być to pamiętnik, to powinien być to wieloetapowy inspirator. Czyli po prostu opowiadania, które są na dany czas najważniejsze. I właściwie wspólnym mianownikiem jestem ja. Jestem ja, czyli człowiek, który opowiada historie przypadkiem. One mają być prawdziwe i przypadkiem jest możliwość, że usłyszą to inni i są świadkami tego zajścia. Nie jestem za konceptualizmem w muzykowaniu, szczególnie w opowiadaniu, bo trudno by było to tylko muzykowaniem nazwać. Kocham muzykę, ale to jest dla mnie za mało, bo chcę jeszcze historii.

I nie chce się Pan nudzić.
- No, tego akurat nie potrafię. To chyba musi być uciążliwe. Nie znam tego uczucia.

Ten moment, kiedy zaczął Pan śpiewać z chórem gospel. Nie myślał Pan o tym, żeby pozostać tam jako jeden z chórzystów.
- Myślałem, tylko byłem na etapie, że zapraszano nie już jako solistę. Z przyjemnością brałem w tym udział, zresztą podoba mi się to, że w Polsce stała się taka moda na chór gospel, że przyjeżdżali ludzie z zagranicy i prowadzili te chóry i pięknie oddawali ducha tej muzyki, a że polska publiczność oraz wykonawczo ten ruch amatorski, który się w związku z tym zrodził, jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać nowe chóry w Polsce i zaczęło się takie muzykowanie z pozytywnym przesłaniem i ja się bardzo z tego cieszę. Napisałem nawet piosenkę, która nosi tytuł „O niebo lepiej” i którą grałem nawet w Stanach w Los Angeles z chórem gospel, którego szefem jest H.B. Barnum, który przez trzy dekady był kierownikiem muzycznym Arethy Franklin i produkował albumy Franka Sinatry. Tam napisaliśmy nowe piosenki na staro brzmiące. Tak też zostały zaaranżowane, i nagraliśmy płytę. Płyta nosi tytuł „Brothers”, a z H.B. Barnum nagraliśmy duet.

W tej chwili, nad jaką płytą Pan pracuje?
- W tej chwili skończyliśmy tę z chórem. Wróciłem właśnie z Los Angeles, gdzie robiliśmy już taki ostateczny przegląd wszystkich miksów do płyty.

Świat się skurczył, prawda?
- To znaczy pewnie zależy dla kogo. Długa jest droga wtedy, kiedy nie spotyka się ludzi, którzy idą po sercu, którzy patrzą w tę samą stronę. Ja mam takie szczęście, że spotkałem takich ludzi i miałem możność poznawania Ameryki ze strony takich wrażliwych, inteligentnych i pełnych pasji ludzi, to jest zupełnie inna Ameryka, to jest inna przygoda.

Ale nie sądzę, że w 1985 roku marzył Pan o tym, żeby właśnie ta droga artystyczna składała się z takich przygód.
- Nie, w ogóle nie zakładałem żadnej z dróg. Po prostu szedłem, cieszyłem się, że mogą muzykować, że zapraszają mnie, że dostaję kompozycje, świetne teksty, że współpracowałem wtedy od razu na początku drogi z Jackiem Cyganem, z Krzesimirem Dębskim, z Agnieszką Osiecką, Grażyną Łobaszewską, że nagrywałem w Polskim Radiu w Trójce…

... że znał Pan Andrzeja Zauchę.
- ...że znałem Andrzeja Zauchę. Myślę, że to było wielkie wyróżnienie, ale też na wysokiego konia wsiadałem.

Jak spytam Mieczysław Szcześniak - wokalista jazzowy, wokalista, wokalistka gospel? To jaką Pan by sobie wizytówkę przyłożył?
- Po prostu szczęśliwy człowiek.

Mieczysław Szcześniak i Magda Jasińska w studiu Polskiego Radiu PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK
Mieczysław Szcześniak i Magda Jasińska w studiu Polskiego Radia PiK. Fot. Magda Jasińska/PR PiK

Zobacz także

Marzena Matowska

Marzena Matowska

Wojciech Zieliński

Wojciech Zieliński

Mariusz Smolij

Mariusz Smolij

Maciej Niesiołowski

Maciej Niesiołowski

Taki był rok 2025

Taki był rok 2025

Sebastian Gonciarz

Sebastian Gonciarz

Andrzej Jagodziński

Andrzej Jagodziński

Klaudia Kaczyńska

Klaudia Kaczyńska

Co tydzień jest okazja do spotkań z niecodzienną muzyką, z niecodziennymi gośćmi, niecodziennymi tematami...
Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

Magda Jasińska. Fot Piotr Ulanowski

„Zwierzenia przy muzyce”
zaprasza Magda Jasińska
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę