Policja zatrzymała podejrzanych o porwanie 10-latka z Krakowa

2017-12-11, 15:22  Polska Agencja Prasowa/Krzysztof Markowski

Dwie osoby podejrzane o porwanie 10-latka w Krakowie w styczniu zostały zatrzymane przez policję - poinformował w poniedziałek szef KGP Jarosław Szymczyk. Zatrzymani to 50-letni mieszkaniec Krakowa i jego partnerka. Według śledczych planowali oni kolejne porwanie.

Zatrzymani zostali aresztowani na trzy miesiące. Grozi im do 25 lat więzienia.

Szymczyk poinformował, że 18 stycznia do policji dotarła informacja o porwaniu w centrum Krakowa 10-letniego chłopca idącego rano do szkoły.

"To był początek niezwykle intensywnych działań i zaangażowania najlepszych funkcjonariuszy garnizonu małopolskiego, a także Centralnego Biura Śledczego Policji. Od tego momentu kilkuset najlepszych funkcjonariuszy w całym kraju pracowało nad tym, aby uwolnić dziecko, aby dziecko bezpiecznie powróciło do swoich rodziców. Te działania się udały po finalizacji przekazania sprawcom okupu. Dziecko 23 stycznia zostało uwolnione, trafiło do swoich rodziców" - relacjonował szef policji.

Od tego momentu, jak powiedział na konferencji prasowej Szymczyk, praca policji zmierzała do ustalenia sprawców przestępstwa.

"Zatrzymaliśmy osobę podejrzaną o dokonanie tego przestępstwa. To 50-letni mieszkaniec Krakowa. Wraz z nim zatrzymana została jego partnerka życiowa, która również usłyszała zarzuty dotyczące uprowadzenia 10-latka oraz zażądania i odebrania okupu. Wykonaliśmy szereg czynności procesowych, które pozwoliły nam na zebranie materiału dowodowego i pokazanie przebiegu całego zdarzenia" - powiedział szef policji. Dodał, że szczególnie bulwersujące były warunki, w jakich przez pięć dni przetrzymywano chłopca.

Według śledczych chłopiec był przetrzymywany w skrzyni znajdującej się w na prywatnej działce w odludnym miejscu. "Każde przestępstwo bulwersuje, każde przestępstwo jest godne potępienia, ale jeśli przestępstwo dotyka dziecka, to dla policjantów jest to szczególny powód intensywnej, ciężkiej i skutecznej pracy" - podkreślił Szymczyk.

Szef policji poinformował, że materiał dowodowy wskazuje, że zatrzymane osoby mogły dokonać więcej porwań. "W naszej ocenie tych zdarzeń mogło być więcej i wiele wskazuje, że miały one miejsce natomiast my tych zgłoszeń nie odnotowaliśmy. Stąd też apeluję do wszystkich, którzy na przestrzeni ostatnich 12 lat być może stali się ofiarą uprowadzenia na terenie woj. małopolskiego bądź też mają jakąkolwiek wiedzę na temat tego typu spraw w woj. małopolskim o zgłaszanie się do policji, do komendy wojewódzkiej policji w Krakowie" - zaapelował Szymczyk.

Podkreślił, że policjanci przy tej sprawie współpracowali z prokuraturą. "Nie było by tego końcowego sukcesu gdyby nie świetna współpraca z prokuraturą, skierowałem na ręce prokuratura krajowego Bogdana Święczkowskiego podziękowania. Ale szczególnie chciałbym podziękować prokuratorowi okręgowemu w Krakowie Rafałowi Babińskiemu. Jego i jego ludzi ogromne zaangażowanie jest nie do przecenienia w tej sprawie" - dodał Szymczyk. W Prokuraturze Okręgowej w Krakowie powołano zespół czterech prokuratorów do prowadzenia tego śledztwa.

Szymczyk poinformował, że mężczyzna był wcześniej notowany za przestępstwa przeciw życiu i zdrowiu, a także był karany za porwanie sprzed 20 lat.

Komendant CBŚP insp. Kamil Bracha powiedział, że nie o wszystkich szczegółach działań policjantów może mówić. Jak wyjaśnił chodzi o to, aby przestępcy nie znali technik działań policji.

Bracha poinformował, że w działania zmierzające do uwolnienia dziecka brało udział "w kulminacyjnym momencie 300 funkcjonariuszy, nie tylko z policji" - także z ABW i Żandarmerii Wojskowej. Dodał, że policja korzystała też z pomocy funkcjonariuszy niemieckich oraz FBI, "którzy również specjalnie do tej sprawy przyjechali na nasz teren i wspomagali nas w pewnych kwestiach, żeby przybliżyć miejsce ukrywania się czy miejsce przebywania sprawcy tego uprowadzenia". Zaznaczył, że w akcji wykorzystano także specjalnie szkolone psy.

Jak mówił, sprawa porwania była bardzo trudna. "Mężczyzna był bardzo dobrze przygotowany na każdą ewentualność, m.in. stosował metody, dzięki którym niszczył dowody przestępstwa, np. zainstalował ładunki zapalające podwieszone w samochodach przygotowanych do uprowadzania, które miał być odpalone za pomocą telefonów komórkowych. Taki ładunek ujawniliśmy w samochodzie, którym było uprowadzone dziecko. Kolejny ładunek ujawniliśmy w samochodzie, który był przygotowany do kolejnego uprowadzenia" - podkreślił.

"Możemy śmiało powiedzieć, że porywacz miał plany, żeby uprowadzić kolejne dziecko. Dzięki pracy policjantów udało się zapobiec uprowadzeniu" - dodał.

Bracha mówił, że sprawca podrzucał fałszywe ślady, żeby kierować policję w ślepe zaułki. "Wykorzystywał do tego pozostawione przedmioty w miejscach gdzie złożono okup, wskazywały nam fałszywie na inne osoby, które dokonywały już przestępstw" - powiedział.

Komendant wojewódzki policji w Krakowie nadinsp. Krzysztof Pobuta podkreślił, że policjanci działali pod wielką presją. "Pierwsze dni to była presja żeby chłopiec przeżył" - powiedział.

"Ustaliśmy bezspornie, że motywem działania sprawy był tylko wątek ekonomiczny" - dodał. Poinformował, że w momencie zatrzymania przy sprawy znaleziono pieniądze z okupu.

Jak mówił, policja analizują poprzednie tego typu sprawy na terenie Krakowa. "Możemy powiedzieć, że jesteśmy na dobrej drodze, aby udowodnić kolejne porwanie dotyczące mieszkańca Krakowa. To jest jeszcze przed nami, to jest faza początkowa, ale sposób działania sprawcy jego zachowanie i te dowody, które zgromadziliśmy już dziś w bardzo wysokim stopniu prawdopodobieństwie przekonują nas, że ten sprawca ma związek z tym zdarzeniem" - dodał.

W komunikacie po konferencji policja podała, że chodzi o porwanie w 2013 r. z własnego domu 76-letniego krakowskiego biznesmena. Pomimo prowadzonych przez rodzinę negocjacji z porywaczami w sprawie przekazania okupu, porwany nigdy nie powrócił do domu.(PAP)

Kraj i świat

Świadek o Krzysztofie Olewniku: Miał być przetrzymywany (...). Nie było mowy o zabójstwie

Świadek o Krzysztofie Olewniku: „Miał być przetrzymywany (...). Nie było mowy o zabójstwie"

2023-09-07, 22:38
Glapiński: Od pięciu miesięcy ceny nie rosną, a inflacja jest już jednocyfrowa [wideo]

Glapiński: Od pięciu miesięcy ceny nie rosną, a inflacja jest już jednocyfrowa [wideo]

2023-09-07, 16:00
Blisko 34 tys. osób weźmie udział w beatyfikacji rodziny Ulmów w niedzielę w Markowej

Blisko 34 tys. osób weźmie udział w beatyfikacji rodziny Ulmów w niedzielę w Markowej

2023-09-07, 12:02
Szef MEiN: Bon szkolny  poznaj Polskę to kolejny punkt programu PiS

Szef MEiN: „Bon szkolny – poznaj Polskę” to kolejny punkt programu PiS

2023-09-07, 08:30
Potężne ulewy na południu Bułgarii. Zerwane mosty, zniszczone drogi, auta w morzu

Potężne ulewy na południu Bułgarii. Zerwane mosty, zniszczone drogi, auta w morzu

2023-09-06, 09:50
Bezpłatny przejazd Autostradą A1 Amber One. Oferta już obowiązuje i potrwa do końca roku

Bezpłatny przejazd Autostradą A1 Amber One. Oferta już obowiązuje i potrwa do końca roku

2023-09-06, 08:00
Jan Krzysztof Ardanowski: Po 15 września ukraińskie zboże nie wjedzie do Polski

Jan Krzysztof Ardanowski: Po 15 września ukraińskie zboże nie wjedzie do Polski

2023-09-05, 10:56
Minister zdrowia: Program Dobry posiłek jest dla wszystkich pacjentów polskich szpitali

Minister zdrowia: Program „Dobry posiłek” jest dla wszystkich pacjentów polskich szpitali

2023-09-05, 08:23
Papież Franciszek powrócił do Rzymu z Mongolii. Mówił o mistyce trzeciego sąsiada [wideo]

Papież Franciszek powrócił do Rzymu z Mongolii. Mówił o „mistyce trzeciego sąsiada" [wideo]

2023-09-04, 17:21
Ważne zmiany w leczeniu seniorów. Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę

Ważne zmiany w leczeniu seniorów. Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę

2023-09-04, 15:53
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę