Lasek: nic nie wskazuje na bezpośrednią presję na załogę Tu-154M

2015-04-07, 10:38  Polska Agencja Prasowa

Z opublikowanych fragmentów nowych stenogramów z kokpitu Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem, nie wynika, by ktoś wywierał bezpośrednią presję na załogę, czyli wydawał jej polecenia - uważa szef zespołu smoleńskiego przy KPRM Maciej Lasek.

Radio RMF FM opublikowało we wtorek fragmenty z najnowszej opinii biegłych, którzy na nowo odczytali zapis rejestratora rozmów w kokpicie prezydenckiego tupolewa. Już wcześniej prokuratura informowała, że opinia zawiera także analizę ponownych kopii nagrań z kokpitu Tu-154, i że udało się odczytać więcej niż w dotychczasowych stenogramach.

"Z tego materiału, który widzimy w sieci, nie jestem w stanie wskazać, że ktoś wywierał bezpośrednią presję na załogę, czyli wydał polecenie" - skomentował w rozmowie z PAP Lasek, który był członkiem badającej katastrofę smoleńską komisji, kierowanej przez ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera. Lasek ocenił, że opublikowane fragmenty wzmacniają obraz chaosu, który panował na pokładzie samolotu przed katastrofą.

"Moim zdaniem z tego nie wynika, żeby ktoś obcy w kabinie, osoba trzecia w kabinie, wydała załodze wyraźne polecenie +schodź, ląduj+. Raczej cały czas mówimy o presji pośredniej, czyli o braku decyzyjności, że musimy tam być itd." - powiedział przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

Zdaniem Laska - z uwagi na opublikowanie jedynie fragmentów stenogramu - trudno obecnie powiedzieć, czy gdyby się okazało, że te zapisy są prawdziwe, byłyby podstawy do zmiany ustaleń komisji Millera.

Jednak szef zespołu smoleńskiego przy KPRM uważa, że nic nie wskazuje na zmianę ustaleń komisji Millera co do przyczyny katastrofy. "Przyczyną było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania. Czy ten stenogram coś zmienił w tym zakresie? Nie" - podkreślił Lasek.

Przypomniał, że komisja Millera na podstawie swoich odsłuchów wyraźnie wskazała, że do kokpitu wchodziły osoby trzecie, że kokpit nie był "sterylny", i że to było elementem presji pośredniej na załogę.

Ekspert zwrócił uwagę, że różnice są także pomiędzy trzema dotychczas opublikowanymi stenogramami rozmów z kokpitu tupolewa: sporządzonymi dla Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), komisji Millera i przez Instytut Ekspertyz Sądowych dla prokuratury. "Co do kluczowych wypowiedzi, które są bardzo istotne dla lotu albo były wyraźnie powiedziane jako komendy, nie ma różnic. Natomiast jeśli chodzi o wypowiedzi, które są zarejestrowane w tzw. tle kabiny, to różnice występują" - powiedział Lasek.

"Te różnice mogą wynikać z przyjętej metodyki nie tylko zrobienia kopii, ale i sposobu odsłuchiwania nagrania" - powiedział Lasek. To ostatnie - dodał - można robić albo za pomocą metod elektronicznych, albo "na słuch".

Zdaniem eksperta np. słowa "zmieścisz się śmiało", które osoba spoza załogi miała wypowiedzieć na niecałą minutę przed katastrofą, dotyczyły zbyt dużej wysokości nad dalszą radiolatarnią (według ujawnionych przez RMF stenogramów miała je wypowiedzieć osoba opisana przez biegłych jako DSP, czyli Dowódca Sił Powietrznych - PAP). Część słów nie jest też przypisana do konkretnej osoby - zauważył Lasek.

Lasek powiedział, że jego zespół smoleński przy kancelarii premiera wystąpił do prokuratury o możliwość zapoznania się z najnowszymi stenogramami, ale odpowiedź była odmowna.

Wyjaśnił też, że na użytek komisji Millera trzech fonoskopów z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego (CLKP) równolegle przez miesiące odsłuchiwało nagrania i sporządziło swoje stenogramy, a następnie porównywało, co usłyszeli. Jeżeli trzech biegłych usłyszało to samo, daną wypowiedź określano jako pewną, jeżeli dwóch, była to wypowiedź prawdopodobna, zaś jeżeli tylko jeden słyszał, co jest w danym miejscu, w stenogramie zostawiano trzy kropki - powiedział.

"CLKP pracowało przez moment na wstępnym materiale, który został przywieziony do Polski. Dokonało wstępnej analizy, nie wydając nawet opinii w tej sprawie, a całość zgodnie z decyzją prokuratury przekazano do Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie" - powiedział PAP, pytany o doniesienia RMF FM, rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski. Dodał, że policyjni eksperci pracowali na "materiale w takiej postaci, w jakiej został przywieziony".

Dyrektor Instytutu Ekspertyz Sądowych Maria Kała przekazała PAP, że instytut nie będzie się wypowiadał na temat wyników swoich prac, wykonywanych na zlecenie prokuratury, bo to organ zlecający jest właścicielem tych wyników i może się na ich temat wypowiadać.

Radio RMF FM poinformowało we wtorek, że dotarło do najnowszej opinii biegłych powołanych przez Prokuraturę Wojskową w Warszawie, którzy na nowo odczytali zapis rejestratora rozmów w kokpicie prezydenckiego tupolewa; ma ona zawierać o ok. 30 proc. więcej odczytanych słów niż odczytali eksperci z Krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Sehna i o ok. 40 proc. więcej niż jest w stenogramach Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji.

Według rozgłośni, na podstawie stenogramu obraz tego, co działo się w kabinie pilotów tupolewa, znacząco odbiega od wcześniejszych ustaleń zespołów ekspertów. RMF FM podało, że wynika z nich, iż w kabinie pilotów do samego końca przebywała osoba opisana przez biegłych jako Dowódca Sił Powietrznych. Osoba ta nie opuszczała kokpitu mimo wezwania stewardessy do zajęcia swoich miejsc, wydawała polecenia członkom załogi, zachęcała do lądowania. Sugestie o konieczności lądowania miały też padać z ust dyrektora protokołu dyplomatycznego Mariusza Kazany.

Radio podkreśla, że najnowsza opinia uznaje za wadliwe wszystkie wcześniejsze ekspertyzy nagrania - zarówno prowadzone przez MAK, jak przez tzw. Komisję Millera, Instytut im. Sehna, czy Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji. Wskazano w niej, że wszystkie wcześniejsze badania oparte były na jednakowych kopiach zapisu przechowanego w Moskwie rejestratora MARS, wykonanych z nieodpowiednią dla uzyskania pełnego zapisu tzw. częstotliwością próbkowania. Biegli prokuratury wykorzystali zaś własną kopię zapisu, zarejestrowaną podczas specjalnej, dodatkowej wizyty w Moskwie w lutym 2014. Okazało się, że dotychczas znane kopie nagrania z rejestratora MARS były znacząco zubożone przez sam sposób ich skopiowania, usuwający część zarejestrowanych i wciąż możliwych do odczytania danych na taśmie magnetycznej.

Polscy biegli ponownie skopiowali zapisy "czarnej skrzynki" w lutym 2014 r. w Moskwie.(PAP)

Kraj i świat

Duńska komisja: kobieta i dziecka wypadli z promu na skutek świadomego działania

Duńska komisja: kobieta i dziecka wypadli z promu na skutek świadomego działania

2023-07-03, 20:25
Na Nanga Parbat zginął polski himalaista Paweł Kopeć. W niedzielę zdobył szczyt

Na Nanga Parbat zginął polski himalaista Paweł Kopeć. W niedzielę zdobył szczyt

2023-07-03, 18:36
Zamieszki we Francji. Atak na dom mera, pożary, uszkodzone budynki [wideo]

Zamieszki we Francji. Atak na dom mera, pożary, uszkodzone budynki [wideo]

2023-07-03, 17:50
Wybory parlamentarne i referendum jednego dnia Premier potwierdza, że są takie plany

Wybory parlamentarne i referendum jednego dnia? Premier potwierdza, że są takie plany

2023-07-03, 15:31
Są wstępne wyniki egzaminu ósmoklasisty. Uczniowie przegrywali z przysłówkami

Są wstępne wyniki egzaminu ósmoklasisty. Uczniowie przegrywali z przysłówkami

2023-07-03, 10:58
W stulecie urodzin wspominamy Sue Ryder, działaczkę charytatywną i przyjaciółkę Polski

W stulecie urodzin wspominamy Sue Ryder, działaczkę charytatywną i przyjaciółkę Polski

2023-07-03, 10:25
Program bezpieczny kredyt na zakup mieszkania: wnioski od 3 lipca

Program „bezpieczny kredyt” na zakup mieszkania: wnioski od 3 lipca

2023-07-03, 08:29
Zmiana kwalifikacji czynu po tragedii na promie. Zmarła kobieta pochodziła z Grudziądza

Zmiana kwalifikacji czynu po tragedii na promie. Zmarła kobieta pochodziła z Grudziądza

2023-07-02, 15:00
Folklor, rzemiosło, muzyka. Kujawsko-Pomorskie prezentuje się w Warszawie

Folklor, rzemiosło, muzyka. Kujawsko-Pomorskie prezentuje się w Warszawie

2023-07-02, 13:31
500 policjantów z prewencji i kontrterroryści wesprą SG na granicy z Białorusią

500 policjantów z prewencji i kontrterroryści wesprą SG na granicy z Białorusią

2023-07-02, 12:05
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę