USA i sojusznicy rozpoczęli ataki lotnicze na pozycje IS w Syrii

2014-09-23, 08:18  Polska Agencja Prasowa/Inga Czerny
Zbombardowano m.in. należące do Państwa Islamskiego magazyny z bronią i budynki w Ar-Racce. Fot. PAP/EPA/US NAVY

Zbombardowano m.in. należące do Państwa Islamskiego magazyny z bronią i budynki w Ar-Racce. Fot. PAP/EPA/US NAVY

Niespełna dwa tygodnie po ogłoszeniu przez Baracka Obamę strategii walki z Państwem Islamskim (IS) siły zbrojne USA i państw sojuszniczych, których dotąd nie ujawniono, rozpoczęły w nocy z poniedziałku na wtorek ataki lotnicze na pozycje IS w Syrii.

"Mogę potwierdzić, że amerykańskie siły zbrojne i ich partnerzy podejmują działania wojskowe przeciw terrorystom z ISIL w Syrii, z użyciem myśliwców, bombowców i pocisków Tomahawk" - powiedział w poniedziałek wieczorem czasu lokalnego rzecznik Pentagonu, kontradmirał John Kirby, używając wymiennej nazwy Państwa Islamskiego.

Kirby nie sprecyzował, które kraje uczestniczą obok USA w tych atakach. "Operacja trwa i nie możemy podać w tej chwili szczegółów" - powiedział rzecznik Pentagonu. Jak dodał, decyzja o przeprowadzeniu ataków "została podjęta wcześniej w poniedziałek przez Centralne Dowództwo USA w ramach zgody udzielonej przez naczelnego dowódcę sił zbrojnych, prezydenta Baracka Obamę".

Jak dotąd administracja USA nie podała, którzy sojusznicy uczestniczą w bombardowaniach, tłumacząc, że ogłoszenie tego należy do liderów tych państw.

Według proszącego o anonimowość przedstawiciela amerykańskich władz, na którego powołuje się agencja Reutera, w atakach na terytorium Syrii uczestniczyły kraje arabskie: Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Jordania i Bahrajn. Ich rola w operacji nie została sprecyzowana. Rolę pomocniczą odegrał Katar - dodało źródło.

Władze Jordanii oficjalnie potwierdziły udział kraju w nalotach. Z kolei kancelaria premiera Wielkiej Brytanii zapewniła, że jej lotnictwo nie brało udziału w operacji.

Według dziennika "New York Times" USA atakują z powietrza i morza cele IS wzdłuż irackiej granicy oraz w mieście Ar-Rakka, uważanym de facto za stolicę IS w Syrii. Myśliwce nadlatują z kilku sąsiednich państw arabskich, uderzając w cele, w tym pokłady broni, magazyny, baraki i budynki wykorzystywane przez bojowników z IS. Natomiast pociski Tomahawk zostały wystrzelone z amerykańskich okrętów wojennych znajdujących się w regionie.

Urzędnicy w Pentagonie poinformowali, że celem kampanii jest pozbawienie bojowników bezpiecznego schronienia, jakim cieszą się w Syrii.

Informator Reutera w administracji USA potwierdził, że zbombardowano m.in. należące do IS magazyny z bronią i budynki w mieście Ar-Rakka, w północnej Syrii. Dodatkowo według opozycyjnego Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka zniszczone zostały punkty kontrolne w samym mieście i w jego okolicach.

Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że USA i kraje sojusznicze przeprowadziły co najmniej 50 ataków z powietrza na pozycje IS w prowincjach Ar-Rakka i Dajr az-Zaur, na północy i wschodzie Syrii. Według tej organizacji w bombardowaniach zginęło co najmniej 20 bojowników IS.

We wtorek o świcie 22 ataki na cele IS przeprowadzono w rejonie miasta Abu Kamal, w prowincji Dajr az-Zaur na granicy Syrii z Irakiem - dodało Obserwatorium.

W prowincji Ar-Rakka dokonano ok. 20 ataków, w tym na miejscowości Ar-Rakka, Madinat as-Saura (wcześniej Tabka), Ajn Issa i położone na granicy tureckiej Tal Abiad.

Celem nalotów były też pozycje powiązanego z Al-Kaidą ugrupowania Front al-Nusra w prowincjach Idlib i Aleppo, na północnym zachodzie kraju - dodał szef organizacji Rami Abdulrahman.

Naloty w Syrii rozpoczęto niespełna dwa tygodnie po wygłoszeniu przez prezydenta Baracka Obamę przemówienia, w którym obiecał Amerykanom, że nieugięta kampania wojskowa USA i ich sojuszników "osłabi i ostatecznie zniszczy" radykalnych bojowników z IS, "gdziekolwiek się oni znajdują". Ugrupowanie to, uważane za najsilniejszą i najbogatszą organizację dżihadystyczną świata, opanowało w ostatnich miesiącach znaczne obszary w Iraku i Syrii.

Od 8 sierpnia USA przeprowadziły naloty na cele IS w Iraku, by wesprzeć walczącą z dżihadystami na lądzie armię iracką oraz kurdyjskich bojowników. Rozszerzenie ataków na terytorium sąsiedniej Syrii, gdzie mieszczą się główne dowództwo i baza IS, jest przełomem, gdyż administracja unikała dotychczas angażowania USA w trwającą od ponad trzech lat syryjską wojnę domową.

Syryjska telewizja państwowa podała we wtorek, że władze w Damaszku dzień wcześniej zostały uprzedzone przez USA o planowanych bombardowaniach. Powołano się na krótki komunikat syryjskiego MSZ, w którym napisano, że "strona amerykańska poinformowała stałego przedstawiciela Syrii przy ONZ, że będą prowadzone ataki przeciw organizacji terrorystycznej Daesh (arabska nazwa IS - PAP) w Ar-Rakce".

Wcześniej urzędnicy Pentagonu mówili, że syryjski prezydent nie został uprzedzony o rozpoczętych w nocy z poniedziałku na wtorek atakach.

Od ponad miesiąca myśliwce USA przeprowadzały na Syrią loty kontrolne, ale aż do poniedziałku nie było jasne, kiedy rozpoczną się bombardowania. Warunki ich przeprowadzania są znacznie trudniejsze niż w Iraku. W przeciwieństwie do Iraku, gdzie w walce z IS mogą opierać się na współpracy z nowym rządem w Bagdadzie i na irackiej armii, w Syrii USA nie mają takiego sojusznika. USA podtrzymują stanowisko, że Asad, który w swej brutalności posunął się nawet do użycia broni chemicznej przeciw swoim rodakom, stracił jakąkolwiek legitymację do rządzenia krajem. Eksperci już wcześniej wyrażali obawy, że walczący z IS Asad skorzysta na amerykańskich atakach przeciw dżihadystom.

"NYT" przypomina, że trzy tygodnie temu Zjednoczone Emiraty Arabskie zapowiedziały, że są gotowe do udziału w koalicji przeciw IS; ponadto oczekiwano udziału w atakach w Syrii ze strony irackiego wojska. "Jeśli rzeczywiście oba narody uczestniczą w atakach, to jest to rzadki przypadek, gdy zdominowane przez szyitów irackie wojsko współpracuje w operacji z sąsiednimi arabskimi sunnitami" - zauważa gazeta.(PAP)

Kraj i świat

Wirus ptasiej grypy wykryty u padłych kotów. Nie wiadomo, jak się zakaziły

Wirus ptasiej grypy wykryty u padłych kotów. Nie wiadomo, jak się zakaziły

2023-06-26, 20:04
Prigożyn: naszym celem było uratowanie Grupy Wagnera, a nie obalenie rosyjskiej władzy

Prigożyn: naszym celem było uratowanie Grupy Wagnera, a nie obalenie rosyjskiej władzy

2023-06-26, 18:14
Premier: przedłużamy zerową stawkę podatku VAT na żywność do końca 2023 roku

Premier: przedłużamy zerową stawkę podatku VAT na żywność do końca 2023 roku

2023-06-26, 14:55
Pakiet wsparcia dla rolników zaakceptowany przez kraje UE. 40 mln euro dla Polski

Pakiet wsparcia dla rolników zaakceptowany przez kraje UE. 40 mln euro dla Polski

2023-06-26, 12:10
Kolejka górska wypadła z torów, zginęła jedna osoba. Wypadek w Sztokholmie [wideo]

Kolejka górska wypadła z torów, zginęła jedna osoba. Wypadek w Sztokholmie [wideo]

2023-06-26, 11:07
Korespondent Polskiego Radia: Za mediacjami Łukaszenki najpewniej stoi Kreml [Rozmowa dnia]

Korespondent Polskiego Radia: Za mediacjami Łukaszenki najpewniej stoi Kreml [Rozmowa dnia]

2023-06-26, 09:45
Rodzice mogą poprosić o kontrolę. Ogólnopolska akcja Bezpieczny autokar  wakacje 2023

Rodzice mogą poprosić o kontrolę. Ogólnopolska akcja „Bezpieczny autokar – wakacje 2023”

2023-06-26, 09:30
Branża turystyczna: zainteresowanie wakacjami nad Bałtykiem duże, wiele rezerwacji na ostatnią chwilę

Branża turystyczna: zainteresowanie wakacjami nad Bałtykiem duże, wiele rezerwacji na ostatnią chwilę

2023-06-25, 13:35
Marsz na Moskwę przerwany. Prigożyn potwierdził, że Grupa Wagnera rozpoczęła odwrót

Marsz na Moskwę przerwany. Prigożyn potwierdził, że Grupa Wagnera rozpoczęła odwrót

2023-06-24, 20:02
Rzecznik rządu: wydarzenia w Rosji nie zagrażają bezpośrednio sytuacji Polski

Rzecznik rządu: wydarzenia w Rosji nie zagrażają bezpośrednio sytuacji Polski

2023-06-24, 20:00
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności

Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.

Rozumiem i wchodzę na stronę