Szef MSZ we włoskim „Il Messaggero”: Polska „nie czuje paniki” przed Rosją
Wicepremier Radosław Sikorski w opublikowanym w niedzielę (12.07.) wywiadzie ocenił, że przywódca Rosji Władimir Putin nie ma środków, by nas zaatakować, najwyżej może spróbować dokonać jakiejś prowokacji.
W rozmowie przeprowadzonej w Rzymie szef dyplomacji zapytany o to, czy Ukraina może militarnie wygrać podkreślił: „Gdybyśmy pięć lat temu powiedzieli, że Ukraina uniknie okupacji, będzie dalej eksportować zboże Morzem Czarnym i stabilnie utrzymywać front, nikt by nam nie uwierzył. Kijowowi udało się zrobić znacznie więcej niż ktokolwiek mógł przewidzieć”.
Sikorski wyraził opinię, że także Europa zrobiła więcej niż przewidywano. Przypomniał 20 pakietów sankcji UE przeciwko Rosji. Dodał, że takiej europejskiej jedności Moskwa się nie spodziewała.
Jak zauważył, Rosja jest obecnie w gorszej sytuacji. „Myśleliśmy, że Putin ma drugą największą armię na świecie. Dzisiaj możemy powiedzieć, że ma drugie wojsko na Ukrainie. Ale tylko Moskwa może zdecydować o tym, by wycofać się z tej wojny bez wyjścia” - ocenił.
Odnosząc się do niedawnych gróźb Rosji wobec Polski i słów rzecznika Kremla, by Warszawa pomyślała o swoim bezpieczeństwie, wicepremier podkreślił: „My myślimy o naszym bezpieczeństwie wobec Rosji od około 500 lat i nie przestaniemy. Rosja wiele razy w historii najechała na Polskę. Kiedy Rosjanie nam grożą, traktujemy te groźby na serio. Ale dzisiaj Putin nie ma środków, by nas zaatakować. Nie zdołał zdobyć Donbasu po prawie 13 latach prób. Nie możemy wykluczyć, że mimo, iż nie może wygrać, może jednak podjąć podobną decyzję” - przyznał Sikorski.