Polska wychodzi z konwencji ottawskiej. Prof. Roman Baecker z UMK: Reakcja Rosji dość powściągliwa
Premier Donald Tusk ogłosił, że Polska wychodzi z konwencji ottawskiej, zakazującej użycia, składowania i produkcji min przeciwpiechotnych. Decyzja spotkała się z reakcją Rosji i Białorusi. Prof. Roman Baecker z UMK w Toruniu ocenia, że przekaz Kremla jest w tej sprawie zaskakująco powściągliwy.
Rząd informował o wyjściu z konwencji ottawskiej już na początku 2025 roku. Ustawę w tej sprawie podpisał z kolei ówczesny prezydent Andrzej Duda. Jednocześnie trwają prace nad nowoczesnym polskim systemem minowania „Bluszcz”.
W czwartek (19 lutego) Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ na cotygodniowym briefingu określiła wyjście Polski z traktatu ottawskiego jako „krok ku ostatecznemu zniszczeniu stabilności w Europie” i zarzuciła Warszawie, że pod płaszczykiem obrony, przygotowuje infrastrukturę do agresywnych działań. Zapowiedziała, że Moskwa będzie „uważnie monitorować” polskie pola minowe i zareaguje „adekwatnie do zagrożenia”.
Z kolei komentatorzy z Białorusi oskarżają Polskę m.in. o narażanie migrantów. - Ci ludzie udadzą się do Europy, dokąd zaprosiła ich Angela Merkel - mówił na kanale SBTV Wadim Gigin, poseł Izby Reprezentantów Zgromadzenia Narodowego i dyrektor generalny Biblioteki Narodowej Białorusi. - Nie zamieszkają w Polsce, tylko w Niemczech, więc ci ludzie zostaną wysadzeni w powietrze przez miny! To zbrodnia wojenna. A wszystkie władze, zarówno w Polsce, jak i na Litwie, to zbrodniarze wojenni - dodał.
Prof. Roman Baecker z Wydziału Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie UMK w Toruniu ocenia jednak, że reakcje te są dość powściągliwe. - Można odnieść wrażenie, jakby ta sprawa nie zwróciła większej uwagi dziennikarzy - mówi. - O wiele więcej uwagi poświęca się obecności wojsk natowskich w Polsce i krajach nadbałtyckich w pobliżu granicy z Białorusią, co w przekazach wiąże się z wyjściem tych krajów z konwencji ottawskiej - dodaje.
Zdaniem profesora, rosyjska propaganda nadal przedstawia działania Polski i NATO jako zagrożenie dla Rosji i Białorusi. - Zgodnie z tym sposobem myślenia należy być potulnym i z radością przyjmować „wyzwolicieli” ze wschodu. W przeciwnym razie jest się agresorem - podkreśla ekspert.