Co dalej z terminalem przeładunkowym w Emilianowie koło Bydgoszczy? Miał przynieść milionowe zyski, w tej chwili nie wiadomo czy powstanie. O problemy związane z inwestycją, a także o to, czy inwestycja jest jeszcze regionowi potrzebna, w Rozmowie Dnia wojewodę kujawsko-pomorskiego Michała Sztybla zapytał Michał Słobodzian.
W ostatnim czasie sytuacja z terminalem mocno się skomplikowała, a to przez fakt, że Naczelny Sąd Administracyjny uchylił decyzję środowiskową. Potencjalna budowa zaczyna się zatem od zera, a konkretnie od znalezienia odpowiedniego podmiotu, który wziąłby sprawy w swoje ręce.
– Wcześniej wskazano, że spółka ma być własnością Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa i tutaj każdy może sobie zadać pytanie, czy to było właściwy podmiot do prowadzenia tego typu inwestycji. Oczywiście to nie jest spółka, która powinna zajmować się budową terminali, więc nie dziwi, że nie jest zainteresowana tematem – zaznaczył Michał Sztybel.
Teraz prawo do decyzji kupił Bydgoski Park Przemysłowo-Technologiczny. Czy to dobry kandydat na lidera przedsięwzięcia? – Liderem powinien być ten, kto będzie uzyskiwał korzyści ekonomiczne – przyznał wojewoda.
Inwestycja to aktualnie przede wszystkim szereg problemów do rozwiązania. – Jednym z problemów jest sprawa gruntów, które są cały czas własnością Lasów Państwowych. My rozmawiamy tylko o temacie wokół torów, a każdy poważny inwestor pyta, co dalej. Inwestor chciałby, żeby obok portu powstał np. nowy park przemysłowy. Tutaj są nałożone ogromne ograniczenia. Ten teren ma być puszczą z wydmami – powiedział Michał Sztybel.