Gościem „Rozmowy dnia” była minister rolnictwa Anna Gembicka, a rozmawialiśmy między innymi o protestach rolników i transportowców.
Anna Gembicka
Michał Jędryka: Była Pani na granicy polsko-ukraińskiej w Medyce, tam protestują rolnicy. Proszę powiedzieć, jak tam wygląda sytuacja, czego oczekują rolnicy i na ile uda się spełnić ich oczekiwania?
Anna Gembicka: Rolnicy zgłosili trzy postulaty: przekazali je za pośrednictwem wojewody do ministerstwa. Pierwszy postulat dotyczy uruchomienia dopłat do kukurydzy i tutaj już wczoraj został wysłany do premiera projekt rozporządzenia, który przygotowaliśmy w ministerstwie, wprowadzający takie dopłaty. To będzie oczywiście kolejna odsłona tej pomocy finansowej, pomocy doraźnej, bo już wcześniej uruchamialiśmy dopłaty i do pszenicy, kukurydzy, rzepaku, różnych rodzajów zbóż.
Uruchomiliśmy chociażby kredyty płynnościowe, co też jest jednym z postulatów rolników – chodzi o zwiększenie puli akcji kredytowej. My uruchomiliśmy pierwotnie akcję kredytową na 10 miliardów złotych, natomiast mamy złożonych już tyle wniosków, że one wyczerpują pulę, dlatego rolnicy chcieli, żeby zwiększyć ten nabór, zwiększamy tę akcję o 2,5 miliarda złotych – to też jest zawarte w rozporządzeniu, które zostało przesłane do Kancelarii Premiera.
Natomiast trzecim postulatem było to, aby gminy nie obniżały podatku rolnego. Paradoksalnie, to jest najtrudniejsze rozwiązanie, bo ono nie pozostaje we właściwości Ministerstwa Rolnictwa. Natomiast umówiliśmy się tak, że będziemy pracować nad rozwiązaniem, które mogłoby z jednej strony wesprzeć rolników, a z drugiej nie spowodować uszczerbku w budżetach gmin.
A jeśli chodzi o samą sytuację na granicy – bo tam protestują nie tylko rolnicy, protestują również transportowcy. Jak Pani postrzega możliwość rozwoju jakiejś współpracy polsko-ukraińskiej, zarówno jeśli chodzi o sprawy rolnicze, jak i transportowe?
Ta współpraca jest na pewno potrzebna, tylko musi być wola dwóch stron, wola strony ukraińskiej, żeby rozmawiać o tych problemach, bo te problemy są i one są realne. Nie możemy przymykać oczu na problemy rolników, na problemy branży transportowej.
Oczywiście, Ukrainie trzeba pomagać, ale dla nas priorytetem zawsze będzie polskie rolnictwo, polska branża transportowa, i Ukraińcy nie mogą od nas oczekiwać, że będziemy różne branże, gałęzie swojej gospodarki poświęcać na ich rzecz, i to musi bardzo mocno wybrzmieć (...).