Gościem „Rozmowy dnia” był ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, znany działacz na rzecz upamiętnienia ludobójstwa wołyńskiego. Porozmawiamy o polskich postulatach związanych z tą historyczną tragedią.
Michał Jędryka: Ksiądz jest znawcą problemów polsko-ukraińskich, przynajmniej w zakresie dotyczącym straszliwych zbrodni, które 11 lipca 1943 rozegrały się na Wołyniu. Proszę Księdza, jak to jest: czy rzeczywiście w tej chwili Polacy, którzy w tamtym czasie stracili swoich najbliższych, mogą mieć jeszcze jakieś roszczenia do strony ukraińskiej? Kto powinien być odpowiedzialny, kto powinien dokonać jakiegoś zadośćuczynienia? Jak Ksiądz sobie wyobraża taką sytuację? W jaki sposób moglibyśmy dojść do jakiegoś trwałego pokoju, jakiejś sprawiedliwości?
Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Przede wszystkim trzeba pamiętać, że prawo do pochówku ofiar mają wszystkie narody i to jest fundament religii chrześcijańskiej, żydowskiej, ale także wszystkich tradycji, które sięgają starożytnego Rzymu i starożytnej Grecji, zgodnie z którymi umarłych czy pomordowanych trzeba pochować. Jest nawet taki uczynek miłosierdzia w religii katolickiej: „umarłych pochować”.
W tej chwili głównym powodem niezgody w relacjach między rodzinami ofiar ludobójstwa a władzami polskimi i ukraińskimi jest to, że od 30 lat, chociaż te dwa kraje, Polska i Ukraina, są niepodległe, nie podjęto działań, które pozwoliłyby pochować ofiary, którymi generalnie byli polscy chłopi, mieszkający na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej. Padało wiele deklaracji ze strony polityków i polskich, i ukraińskich, ale to były puste obietnice, i dzisiaj jesteśmy w sytuacji, że Ukraina oficjalnie, poprzez zakaz wydany jeszcze przez prezydenta Petro Poroszenkę, zabrania pochowania ofiar. Nie ma już [innego] kraju w Europie, który by zabraniał oficjalnie ekshumacji i pochówku ofiar. Chodzi wyłącznie o pochowanie ofiar. To niestety w żaden sposób nie jest rozwiązane przez obecny obóz władzy.
No właśnie, ale od czasu prezydenta Poroszenki władza na Ukrainie już się zmieniła, w tej chwili mamy prezydenta Zełeńskiego. Jak Ksiądz sądzi, czy cała ta sytuacja wojenna, sytuacja, w której Polacy przecież oddolnie, spontanicznie, pomagają Ukraińcom – czy to nie powinno doprowadzić do jakiejś odwzajemnionej życzliwości z drugiej strony?
Oczywiście, powinno doprowadzić, ale nie doprowadza, i to jest właśnie wina władz obu krajów, władz ukraińskich, bo Petra Poroszenki już nie ma jako prezydenta, a obecny prezydent Wołodymyr Zełenski podtrzymuje ten zakaz, a przecież jednym pociągnięciem pióra mógłby go cofnąć i pozwolić ekshumować ofiary, rozpocząć pochówki ofiar. Tego nie robi. Natomiast strona polska o to się nie upomina. Słyszymy ciągle obietnice, pan prezydent Andrzej Duda składa te obietnice od 2015 roku, ale nic w tej sprawie nie robi, więc dalsze mówienie, że politycy będą bierni, a to się samo rozwiąże – nie rozwiąże się samo... To jest konflikt, który obciąża w jednakowy sposób władze polskie i ukraińskie (...).
0:00
0:00
Wybierz utwór z treści strony