Piotr Król
Gościem programu „Rozmowa Dnia” był poseł Piotr Król, a rozmowa dotyczyła między innymi sprawiedliwości i sądów, a także reakcji mediów na sprawę Jerzego S.
Magdalena Ogórek: Od wielu lat miałam wrażenie, że na ten temat media trzymają sztamę ponad podziałami politycznymi, ale to było złudne wrażenie. Chodzi o prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu. To było coś jednoznacznie potępianego i karygodnego. Zgadza się?
Piotr Król: Absolutnie się zgadzam. Jeżeli ktoś pije alkohol, to jest to jego prywatna sprawa – ale jak wsiada po nim do samochodu, na rower lub na motocykl, to przestaje być to jego prywatna sprawa. Mam wrażenie, że było ogólne przekonanie, również w mediach, że to coś karygodnego.
Tak mi się wydawało do momentu, dopóki nie doszło do sprawy związanej z bardzo znanym aktorem Jerzym S., który potrącił motocyklistę. Znany aktor miał około 0,7 promila alkoholu w organizmie. Teraz nagłówki brzmią tak: „nowe informacje w sprawie znanego aktora Jerzego S.; nie dostrzegł zdarzenia”. Przecieram oczy ze zdumienia i zastanawiam się, jak można pisać w ten sposób?
Pani interpretuje to jako próbę zaciemniania lub budowania alibi w sprawie. Przede wszystkim musimy pochylić się nad motocyklistą, życząc mu zdrowia, licząc, że nic mu nie jest. W mojej ocenie zachował się on w sposób prawidłowy, jadąc za kierowcą. Być może uchronił kogoś innego od przykrego zdarzenia. To, że kierowca kogoś nie widział, nie jest żadnym wytłumaczeniem.
Chciałabym na to popatrzeć szerzej, bo to przyczynek do pewnego rozważania. Media, piszące od wczoraj, że pan Jerzy S. nie dostrzegł zderzenia, które próbują rozwodnić to zdarzenie, usprawiedliwiając aktora, to są dokładnie te media, które od siedmiu lat „walą jak dechą” w rząd Zjednoczonej Prawicy, do których Jerzy S. dołączył. Przypadek?
Oczywiście to nie jest przypadek. Najdziwniejszą rzeczą z punktu widzenia logiki, jaką widziałem, to próby porównania, nawiązania do tego, jak pani premier Szydło była pasażerem, a jej auto prowadzone przez kierowcę brało udział w kolizji. Tam nie stwierdzono żadnego alkoholu. Mnie najbardziej poraża to, że osoby publiczne zaczynają uprawiać kaznodziejstwo. Najpierw mówią ludziom, jak powinni żyć i co jest moralne. A potem pojawia się np. jazda pod wpływem alkoholu.