Tomasz Lenz
Gościem „Rozmowy Dnia” był poseł Tomasz Lenz z sejmowej komisji spraw zagranicznych, a rozmawialiśmy między innymi o wysiłkach dyplomatycznych Polski w sprawie kryzysu na Ukrainie.
Michał Jędryka: NATO podtrzymuje politykę politykę otwartych drzwi, co oznacza, że Gruzja i Ukraina mogą się ubiegać o członkostwo w Sojuszu – taką informację dostała Rosja od USA. To oznacza, że nadzieje Rosji na przebudowę ładu w Europie legły w gruzach?
Tomasz Lenz: Trzeba podkreślić ważny fakt, że państwa demokratyczne, niepodległe mają prawo same decydować, w jakich są sojuszach wojskowych czy organizacjach gospodarczych. Mają prawo same decydować, jaka jest ich przyszłość. Próba wymuszenia przez Władimira Putina na NATO sytuacji, w której jakikolwiek kraj nie może przystąpić do Sojuszu, bo Rosji się to nie podoba – jest wbrew tej zasadzie. Polityka Putina czy też całego środowiska Federacji Rosyjskiej dążącego do tego, by odbudować imperium sowieckie, które upadło w czasach Gorbaczowa, spotkała się z odpowiedzią NATO, państw demokratycznych, wolnego świata, że nie zgodzimy się na to, żeby kogokolwiek szantażować, grozić mu interwencją wojskową, czy zastraszać. NATO pokazało, że ma zęby, że jest Sojuszem, który zamierza bronić przede wszystkim swoich członków – mówię tu o Polsce, Rumunii, Słowacji, Czechach. Był jasny sygnał ze strony Białego Domu, że te państwa otrzymają wsparcie w postaci dodatkowych żołnierzy amerykańskich, którzy będą przebywali na terytorium państw NATO-wskich. Ale także Ukraina otrzymuje pomoc wojskową, finansową oraz dyplomatyczną w postaci wypowiedzi, że jeśli kiedykolwiek Ukraina, Gruzja czy inny kraj będzie chciał wstąpić do NATO, a NATO będzie chciało ten kraj przyjąć, to droga jest otwarta.
Wojska amerykańskie to konkretnie 1700 żołnierzy z elitarnej jednostki, którzy przyjadą do Polski. To nie jest dużo, jeśli chodzi o siłę wojskową, bardziej to symboliczny gest, że Stany Zjednoczone włączą się, jeśli doszłoby do konfliktu zbrojnego.
– Oczywiście, przecież Polska jest krajem NATO-wskim od wielu lat. W Bydgoszczy mamy jednostkę NATO-wską o znaczącym potencjale organizacyjnym (…). Na poligonie toruńskim stacjonują wojska amerykańskie już od dawna, uczestniczą w wielu wydarzeniach lokalnych. Mamy żołnierzy amerykańskich w Kujawsko-Pomorskiem, którzy są widoczni. Są na miejscu cały czas. Natomiast teraz Biały Dom zdecydował o wysłaniu dodatkowych, elitarnych jednostek desantowych do Polski – są to jednostki o najwyższym wyposażeniu, najbardziej sprawne, które są wysyłane na najtrudniejsze odcinki działania. USA chciały pokazać Rosji, że poważnie traktują zagrożenie i potrzeby swoich sojuszników.
Ujawniono nową gwarancję dla Ukrainy, którą miałby stanowić pewien sojusz poza Unią Europejską, czy poza NATO – mianowicie sojusz Warszawy i Kijowa. Ocenia Pan to jako dobry krok w polityce polskiej?
– Niewiele wiemy, na czym miałoby to porozumienie polegać, bo na tę chwilę państwa NATO-wskie – Wielka Brytania jest przecież jednym ze znaczących krajów NATO-wskich – dostarcza broń na Ukrainę szerokim strumieniem. Polska też deklaruje chęć pomocy. Natomiast pamiętajmy, że to strona amerykańska i NATO jest gwarantem bezpieczeństwa w Europie (...).