Karol Karski
Gościem Rozmowy Dnia był europoseł Karol Karski, a rozmawialiśmy m.in. o kryzysie na granicy polsko-białoruskiej.
Magdalena Ogórek: Trwa atak hybrydowy ze wschodu. Mamy coraz bardziej drastyczne próby sforsowania zapory na granicy Polski z Białorusią. Dlaczego migranci czepiają się tak agresywnych metod, żeby do Polski się przedostać. To Polska jest krajem ich marzeń?
Karol Karski: Zauważmy rzecz podstawową, to Aleksander Łukaszenka, prezydent Białorusi, podjął działania, które do tej pory były prowadzone przez zwykłe organizacje przestępcze. W tym momencie to państwo białoruskie zajęło się przemytem ludzi. To jest biznes na ogromną skalę. Nielegalny rynek sprowadzania imigrantów do UE jest szacowany na kilkanaście miliardów euro rocznie. Łukaszenka z różnych powodów postanowił zaprząc swoje państwo w ten biznes, jest on realizowany przez biura podróży podległe administracji prezydenckiej, przez służby białoruskie. Tak próbuje się wykuć nowy kanał przerzutowy nielegalnych migrantów do UE. Łukaszenka tak się „odwdzięcza” UE za sankcje i jednocześnie ma z tego dochodowy biznes. Migranci chcą być w UE, chcą tu żyć, wiedzą, że w Europie żyje się lepiej – pieniądze rosną na drzewach, nawet nie trzeba sięgać ręką do gałęzi, one same spadają, wystarczy je podnosić. Taki obraz jest wykreowany. Ten rynek jest tak rozgałęziony, że kiedyś w Europejskiej Agencji Wsparcia Azylowego pokazywano nam nawet reklamy, które są emitowane w telewizjach, radiach, gazetach w różnych państwach, nakłaniające do korzystania z nielegalnych kanałów przerzutowych, wtedy to jeszcze nie był kanał białoruski. Taki migrant przyjeżdża do UE. Z jego punktu widzenia ważne jest, aby w sposób niepostrzeżony przedostać się do Niemiec i tam się ujawnić, zarejestrować w systemie jako kandydat na uchodźcę, w tym momencie państwo niemieckie przejmuje odpowiedzialność za taką osobę, a cały system pomocy społecznej przed taka osobą się otwiera. (...).