Gościem Rozmowy Dnia była bydgoska radna i działaczka społeczna, Joanna Czerska Thomas. Rozmawialiśmy o ostatnim posiedzeniu Bydgoskiej Rady do spraw Równego Traktowania oraz o dwóch przypadających w marcowym kalendarzu dniach, czyli o Dniu Równości Wynagrodzeń i Międzynarodowym Dniu Kobiet.
Joanna Czerska-Thomas [wideo]
Marcin Kupczyk: Przedsiębiorca, żona, matka, polityk, działaczka społeczna - dużo tych funkcji. Da się wszystko pogodzić?
Dużo. Staram się tak pracować, żeby rzeczywiście nikt nie czuł się zaniedbany. Prowadzenie firmy, bycie matką, żoną to już jest dla niektórych wystarczająco dużo pracy i rzeczywiście tak jest, ale mój mąż jest już do tego przyzwyczajony i od początku wie, że ja cały czas jestem w ruchu.
Pani radna, trzy przynajmniej rzeczy są powodem, dla których zaprosiłem panią do naszego studia, dwie z nich to daty: 3 marca dzień równości wynagrodzeń, 8 marca Międzynarodowy Dzień Kobiet, no i trzeci temat to Bydgoska rada do spraw równego traktowania, która istnieje od lipca ubiegłego roku w Bydgoszczy, a jej kolejne obrady odbyły się całkiem niedawno. Zacznijmy od tej daty 3 marca - dzień równości wynagrodzeń. Potrzebne są takie daty zapisywane w kalendarzach?
Każdy dzień jest dobry, aby rzeczywiście walczyć, czy mówić o tej równości, ale tak naprawdę to my bardzo często same sobie tę nierówność robimy.
Pogniewają się niektóre panie na panią za te słowa...
Ale ja rozmawiam z kobietami na co dzień i ja wiem, że jesteśmy tak niepewne siebie, że trudno nam mówić o tym, jaką, na przykład, negocjować wypłatę. Podam przykład. Kiedyś byłam na szkoleniu, prowadząca zajmowała się HR - ami i mówi, że miała zrekrutować kobietę. Wszyscy mężczyźni, którzy przyszli na to stanowisko to już było dawno dawno temu, na pytanie, czy rzeczywiście jesteś idealnym kandydatem na to stanowisko, przeżyli się - „Oczywiście!" - a kobiety: „No będę się starała, nie wiem, ale myślę że tak". I samo takie nastawienie, niestety, postawiło tę kobietę na przegranej pozycji. I rekruterka dała się namówić jednemu z mężczyzn, ponieważ była wówczas początkującym rekruterem. Po pół roku, niestety, jednak wróciła do kolejnej rekrutacji. My musimy zacząć mówić, że tak, jesteśmy warte, na przykład takiej wypłaty. Musimy zacząć wierzyć w siebie.
Kolejna data: 8 marca - Międzynarodowy Dzień Kobiet, dawniej komunistyczne święto: rajstopy, plastikowe obrusy, czerwone goździki rozdawane przez partyjnych funkcjonariuszy, a w zakładach pracy przez dyrektora zakładu czy rady zakładową, podarunki bardzo źle kojarzące się kobietą ze starszych pokoleń, przynajmniej części z tych kobiet. A dzisiaj? Jak pani sądzi, czy to święto jest nadal potrzebne?
Dla mnie, dla myślę większości kobiet, to taki przyjemny dzień, w którym spotykamy się na kawę, czasami, co niektórzy, na manifie. Jest to dobry moment, żeby świętować, żeby powspominać stare czasy tego goździka i rajstop, żeby właśnie zastanowić się, tak jak my dzisiaj, czy te daty są potrzebne. Mówić o tym, żeby kobiety miały więcej siły, i więcej odwagi do tego, żeby sygnalizować, czego naprawdę chcą. Nie do końca zastanawiamy się, i wiemy, czego chcemy. (...)