Gościem Rozmowy dnia był europoseł Kosma Złotowski. Na sobotniej konwencji wyborczej eurodeputowany nazwał Koalicję Europejską grupą rekonstrukcyjną PZPR. Czy czasy PRL wciąż mają wpływ na polską politykę? Czy tamte podziały wciąż jeszcze są ważne? O to pytał Kosmę Złotowskiego Michał Jędryka.
W sobotę odbyła się pana konwencja, która rozpoczęła kampanię wyborczą przed nową kadencją w europarlamencie. Moją uwagę zwróciło efektowne sformułowanie, którym określił pan Koalicję Europejską: grupa rekonstrukcyjna PZPR. Chodzi o rozbudzenie emocji w kampanii, czy rzeczywiście obawia się pan jakiegoś widma krążącego po Polsce, widma PZPR?
Po pierwsze to nie jest moje sformułowanie, tylko na posła Chorały, ale jest bardzo trafne, dlatego że w Koalicji Europejskiej bardzo poczesne miejsce zajmują byli członkowie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, i to członkowie wysoko postawieni. W naszym okręgu jest pan poseł Janusz Zemke, ostatni pierwszy sekretarz komitetu wojewódzkiego PZPR, wcześniej sekretarz PZPR do spraw propagandy. Wymienię także panią Danutę Huebner, która Startuje z Warszawy, i o której kandydat z naszego okręgu 5 lat temu mówił "stara komuszka", więc jest parę osób, już nie mówiąc o takich nazwiskach jak Włodzimierz Cimoszewicz, czy Leszek Miller, który startuje z Poznania. Wiemy, że był również członkiem Komitetu Centralnego i Biura Politycznego, więc rzeczywiście na bardzo ważnych miejscach tej koalicji znajdują się ludzie, którzy tworzyli przed 89 rokiem Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą, czyli partię która w Polsce budowała i umacniała socjalizm, partię która była za RWPG, a przeciwko EWG, była za Układem Warszawskim i przeciwko NATO, czyli robiła odwrotnie to, co dzisiaj deklaruje, że chciałaby robić Platforma Obywatelska.
Czego się Pan obawia w tej grupie: stylu sprawowania władzy, lewicowości czy czegoś jeszcze innego...
Nie, stylu sprawowania władzy to raczej nie, bo to już jest przyszłość, nie ma powrotu do stylu sprawowania władzy, tak jak to robiła Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, natomiast owszem, lewicowość jest jak najbardziej z mojego punktu widzenia niebezpieczna. To są ludzie, którzy wtedy chcieli stwarzać nowego człowieka, nowego socjalistycznego Polaka, a dzisiaj chcą stwarzać nowego Europejczyka, Europejczyka który przede wszystkim jest Europejczykiem pozbawionym swojej własnej tożsamości narodowej, do tego modelu chcą wychowywać dzieci, usuwając jakiekolwiek granice tożsamości. Mam tutaj na myśli sprawę karty LGBT Plus, która została podpisana w Warszawie.
Czyli porównuje pan komunistyczny kosmopolityzm z dzisiejszym europeizmem?
Tak, z dzisiejszym europeizmem, z czystą wizją zjednoczonej Europy która pozbawia ludzi ich historycznej tożsamości, która chce wychować nowego człowieka, nowego Europejczyka. Moim zdaniem to jest zupełnie nietrafne, to jest droga donikąd, droga błędna, ale ma bardzo wielu zwolenników dzisiaj w Parlamencie Europejskim i w Unii Europejskiej.
Jednak ci, którzy kiedyś byli związani z PZPR, dzisiaj są często gorącymi zwolennikami wolnego rynku i zarzucają właśnie wam, Prawu i Sprawiedliwości, że na przykład takie programy jak 500 plus są programami socjalnymi, idącymi w kierunku rozdawnictwa...
Oczywiście że to są programy socjalne, ale to nie jest rozdawnictwo tylko inwestycja w społeczeństwo. Ludzie, którzy cierpią biedę, nie są ludźmi wolnymi. Człowiek wolny musi mieć zabezpieczoną przyszłość. Jeśli państwo na to stać, powinno zabiegać o to, by obywatele biedy nie zaznawali. Program 500 plus przyczynił się do kolosalnej redukcji biedy, zwłaszcza wśród najmłodszych, wśród dzieci. Taki program przyczynia się do tego, że ludzie czują się pewnie, czuję się wolni.
Jeden z posłów na sobotnie pańskiej konwencji mówił, że polityka zagraniczna w kontekście Unii Europejskiej jest postrzegana przez dwa pryzmaty: jedni przedstawiają Unię Europejską jako samo zło, drudzy, jako samo dobro. Prawda jest gdzieś pośrodku?
W tym wypadku z całą pewnością. Jest parę rzeczy złych, które z UE do nas przychodzi, ale jest parę rzeczy dobrych. Tyle tylko, że te dobre rzeczy też bywają czasami dość gorzkie, na przykład wolny rynek. Wolny rynek bez barier, z wolnym przepływem kapitału, to był postulat dla którego w ogóle Unia Europejska powstała. Myśmy w 2004 roku wzięli ten postulat za dobrą monetę, stworzyliśmy na przykład sektor transportu. Dziś 30 procent europejskiego transportu należy do polskich małych i średnich przedsiębiorstw. No i dzisiaj usiłuję się, między innymi Polaków, ale nie tylko, w ogóle cały wschodnioeuropejski sektor transportu odciąć od tego wspólnego rynku, stworzyć takie bariery, aby naszym firmom nie opłacało się jeździć po Europie Zachodniej i to jest ewidentnie przykład protekcjonizmu. (...)
Mowa była również w czasie konwencji o sojuszach, nawiązano do Putina, do sojuszu z Europą Zachodnią. Czy sojusze to jest sprawa tylko taktyczna, czy również cywilizacyjna?
Oczywiście, cywilizacyjna również, dlatego właśnie wśród partnerów cywilizacyjnych chcemy szukać sojuszników. Stąd bliski kontakt ze Stanami Zjednoczonymi, co zresztą w Europie Zachodniej bynajmniej nie jest popularne ostatnimi czasy. Europa Zachodnia przychylnym okiem spogląda w stronę Rosji, a Rosja to jest inna cywilizacja. My się od Rosji różnimy, i mamy doświadczenie kilkusetletnie w stosunkach z Rosją. Ostatnie 300 lat niczego dobrego nie przyniosło.
Kadencja Donalda Trumpa się kończy, Donalda Trumpa, który swoim pamiętnym przemówienie w Warszawie między innymi bardzo wsparł Prawo i Sprawiedliwość. Wszystko może się zmienić po wyborach.
Polityka jest nieprzewidywalna. Różne rzeczy się mogło zdarzyć. Oczywiście, może się zdarzyć tak że pan prezydent Trump przestanie być prezydentem, jednak na razie nim jest, na szczęście, i spodziewamy się jego wizyty w Warszawie, we wrześniu.
0:00
0:00
Wybierz utwór z treści strony