W ciągu jednego dnia - 3 listopada - rozpoczął się i zakończył proces w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło nad ranem 12 lipca na ulicy Poznańskiej w Toruniu. 25-letni kierowca samochodu osobowego uderzył w przydrożne drzewo. Zginęło dwóch pasażerów w wieku 23 i 40 lat. Trzeci mężczyzna został ranny.
Badania wykazały, że kierowca był pod wpływem narkotyków. Podczas prokuratorskiego śledztwa mężczyzna wyjaśniał, że w trakcie imprezy nie spożywał alkoholu ani nie zażywał środków odurzających. Nie potrafił jednak wyjaśnić, skąd w jego organizmie wzięła się marihuana. Przyznał natomiast, że był zmęczony i przysnął za kierownicą.
Podczas rozprawy 25-latek przyznał się do winy i przeprosił osoby obecne na sali sądowej za to, co się stało.
Na świadka został powołany brat jednego z dwóch zmarłych mężczyzn.
- Bartek był przyjacielem mojego brata - zaznawał. - Jedyne co wiedziałem, to to, co brat mówił, że z Bartkiem będzie na plaży w Chmielnikach. Zadzwonił do mnie kolega i powiedział, żebym zadzwonił do szpitala w Toruniu, bo mój brat miał wypadek. O jego śmierci dowiedziałem się na komisariacie Policji w Rypinie. Ja Bartka nie będę sądził. No było, zdarzyło się, czasu nie cofniemy.
Przed sądem zeznawał również mężczyzna, który w chwili zdarzenia podróżował samochodem jako pasażer. Siedział obok kierowcy.
- Nie pamiętam dokładnej godziny, byłem po dużej ilości alkoholu spożytego na tej imprezie. Nie siedzieliśmy na imprezie cały czas w tym gronie, w którym pojechaliśmy. Mieliśmy tam różnych swoich znajomych. Spotkaliśmy się na parkingu na koniec imprezy, właśnie po tej godzinie 4:00 rano. Wsiadłem do samochodu, zapiąłem pasy i zasnąłem. Nie żywię wobec Bartka żadnych złych intencji, nie mam żalu, wybaczam mu wszystko. Ocenę zostawiam w rękach sądu.
- Wyrok ma zapaść jeszcze w listopadzie.
- Prokuratura wnioskowała o cztery lata pozbawienia wolności i sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów. Taki sam wymiar zakazu zaproponowała obrona, która jednocześnie wnioskowała o półtora roku więzienia. Mężczyźnie grozi do 8 lat pozbawienia wolności.