Pojechał do Kijowa na wystawę. Był świadkiem nocnego ataku Rosjan na szpital dziecięcy [wideo]
Torunianin Sebastian Płocharski obserwował z okien mieszkania w Kijowie nocny atak rosyjskich rakiet na stolicę Ukrainy. - Co najmniej 12 osób nie żyje, a 33 zostały ranne. O tej wojnie wciąż trzeba opowiadać – relacjonuje na Facebooku.
Jak informuje artysta i społecznik z Torunia, na Ukrainę wrócił po sześciu tygodniach spędzonych w Polsce.
Zaproszenie z Kijowa
Sebastian Płocharski przyjechał do Kijowa, bo ma tam oprowadzać po wystawie fotograficznej „Hell Jumpers” w Muzeum Wojny. - Ekspozycja opowiada o ewakuatorach frontowych – ludziach, z którymi miałem zaszczyt ramię w ramię pracować przez ostatnie lata, wyciągając cywilów z najgorszych miejsc w strefie przyfrontowej – relacjonuje.
Jego wizyta w Kijowie wiąże się także z zaproszeniem od Instytutu Polskiego. - Razem z innymi polskimi i ukraińskimi dziennikarzami oraz dokumentalistami będę miał okazję rozmawiać o wadze naszego świadectwa i mechanizmach rosyjskiej propagandy, która usiłuje je rozmyć – informuje.
Jak dodaje, noc ze środy na czwartek brutalnie przypomniała, że praca takich ludzi, jak on wciąż jest dramatycznie potrzebna. - Ataki na Kijów i całą Ukrainę w ostatnim czasie drastycznie przybrały na sile. O tej wojnie wciąż trzeba opowiadać i trzeba ją pokazywać - podkreśla.
Atak na stolicę Ukrainy
Sebastian Płocharski to artysta i społecznik, który od początku wojny przebywa na Ukrainie. Na miejscu włącza się w pomoc ludności cywilnej i dokumentuje życie w ogarniętym wojną kraju.
W nocy ze środy na czwartek Rosjanie zaatakowali zachodnią Ukrainę, a także Kijów. Alarm powietrzny został też ogłoszony w kilku obwodach Ukrainy, atakowanych rakietami i dronami. O poderwaniu polskich sił powietrznych informowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych w Polsce.