Zmęczenie i straszne zimno, ale na końcu radość. Ultratriathlonistka Oliwia Rusoń na Giewoncie
- Nie miałam chwili zwątpienia ani myśli, żeby się poddać - powiedziała Polskiemu Radiu PiK Oliwia Rusoń, która pokonała ekstremalną trasę ze Świnoujścia na Giewont.
Pochodząca spod Grudziądza ultratriathlonistka w ramach charytatywnej akcji „Od Morza na Giewont – Razem ponad Granice” (od poniedziałku do czwartkowego wieczoru) przepłynęła 5 km w Bałtyku, przejechała 771 km na rowerze i przebiegła trasę 50 km. W sumie pokonała ponad 825 km. Jak mówi najtrudniejsza była końcówka etapu rowerowego.
- 70 km w górach, gdzie mieliśmy 14 potężnych podjazdów. Aż 4, 5 tysiąca przewyższenia, to tak, jakbyśmy wjechali około 3 razy na Śnieżkę rowerem. Także było to naprawdę coś bardzo mocnego do zrealizowania. Dodatkowo było strasznie zimno w nocy. Ubrałam na siebie wszystko co miałam, a i tak nadal marzłam, więc myślę że najtrudniejsze było. Samo podejście z takim trochę połączonym biegiem na Giewont było już przyjemnością, bo wiedzieliśmy, że zmierzamy do mety, wiedzieliśmy, że to się zakończy - mówiła Oliwia Rusoń.
- Oliwia Rusoń to żołnierka i aktualna mistrzyni świata na dystansie 4x Ironman. Celem akcji była zbiórka funduszy na leczenie dzieci z dystrofią mięśniową (DMD). Licznik zbiórki pokazuje teraz ponad 21 tys.zł.