Płynie Wisłą wpław, żeby pomóc dzieciom z płodowym zespołem alkoholowym. Dotarł do Fordonu [zdjęcia]
Po 22 dniach w wodzie wyszedł na nabrzeże Wisły w Fordonie. Jacek Pałubicki, aplikant prokuratorski i podróżnik z Rumii walczy dalej, metę zaplanował w Gdańsku. Jak powiedział Polskiemu Radiu PiK, Zalew Włocławski to dotychczas najtrudniejszy odcinek.
W poniedziałek (10 sierpnia) pływak dotarł do bydgoskiego Fordonu.
Śmiałek może być pierwszym człowiekiem, który przepłynie Wisłę wpław podczas nieprzerwanej wyprawy. Spędził w wodzie już 20 dni. Finał planuje w przyszłą sobotę (15 sierpnia) w Gdańsku. Nie płynie jednak tylko po to, by pobić rekord. Chce też - poprzez swój wyczyn - nagłośnić problem FAS, czyli płodowego zespołu alkoholowego i uświadomić przyszłym rodzicom, jak ogromne i nieodwracalne szkody może ich dziecku wyrządzić wypity przez nich alkohol.
O emocje, jakie mu towarzyszą podczas pływania, zapytaliśmy go, gdy po ciężkiej przeprawie dotarł do Włocławka (w piątkowy wieczór, 7 sierpnia).
- Wszedłem do wody w Płocku o godzinie 5.40. Wyszedłem z wody ok. godziny 23. Cały zalew przede mną nie klęknął. Dopłynąłem na odległość ok. 5,5 km przed tamę. Pomimo najszerszych chęci nie posuwałem się do przodu: machałem w miejscu. Woda cofająca się od tamy, wiatr i fala sprawiały, że nie dawałem rady - opowiada Polskiemu Radiu PiK Jacek Pałubicki.
- Akcji towarzyszy zbiórka pieniędzy na pomoc dzieciom, które urodziły się z płodowym zespołem alkoholowym.
- Można ją wesprzeć na portalu siepomaga.pl, wpisując hasło: NiePijZaMnie.
- Zmagania Jacka można śledzić na facebookowym profilu pod nazwą Na otwartym nurcie.
- Ten jeden mały kieliszek może doprowadzić do nieodwracalnych zmian u dziecka - opłakanych w skutkach - podkreśla Jacek Pałubicki. - Dla rodziców to tylko odłożenie kieliszka na dziewięć miesięcy, dla dziecka szansa na zdrowie. To temat, który trzeba bardzo nagłaśniać, żeby jak najwięcej osób dowiedziało się o tym i żeby nie rodziły się kolejne dzieci z FAS i FSD - dodaje.