Mieszkańcy nie mogą dojechać do swoich posesji. Sąsiedzki spór o drogę w Złej Wsi
Ciąg dalszy sąsiedzkiego sporu o drogę w Złej Wsi w gminie Dobrcz. Chodzi o dojazd do posesji, który przebiega przez prywatny teren Jacka Stielowa.
Właściciel prowadzi tam agroturystykę i część dawnej drogi wewnętrznej została zmieniona na pastwisko. Tymczasem sąd nakazał udostępnienie jej małżeństwu Barańskich, którzy nie mogą dojechać do posesji zdegradowaną drogą gminną.
Małżeństwo pojawiło się dziś przed agroturystyką, by domagać się udostępnienia przejazdu. - Sąd nakazał udostępnić ją dla mieszkańców jako drogę konieczną – tłumaczyli. – Teraz jeździmy traktem przez łąki, który biegnie po terenie zalewowym. Zimą, wiosną nie da się przejechać. Bywały takie lata, gdzie przez pół roku – od połowy grudnia do połowy maja – byliśmy zamknięci. Przez wodę nie mogliśmy wyjechać.
- Ci ludzie jeżdżą do pracy, dzieci chodzą do szkoły. Mają dojazdy, ale chcą jeździć utwardzonym asfaltem i wcale się nie dziwię. – mówi żona Jacka Stielowa. – Ja tę drogę zbudowałem za własne pieniądze. Obowiązkiem wójta jest wykonać udrożnienie drogi gminnej - dodaje właściciel terenu.
Nie udało nam się skontaktować z wójtem, by dowiedzieć się, czy gmina planuje to zrobić. Akcja odbyła się w asyście policji. Doszło do przepychanki. Do sprawy będziemy wracać.