Inowrocław chce zaciągnąć wielomilionową pożyczkę. Emocje wzbudził też temat darmowej komunikacji miejskiej
Na poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej Inowrocławia emocje w związku z tematem uchwały dotyczącej zmian w tegorocznym budżecie miasta. Konkretnie chodziło o kredyt w wysokości ponad 33 milionów złotych, jakie zamierza zaciągnąć miasto. Była też mowa o darmowej komunikacji miejskiej.
Na co zostanie przeznaczony wielomilionowy kredyt? - Na zabezpieczenie wkładu własnego - mówi zastępca prezydenta Inowrocławia Szymon Łepski. - Pozyskiwanie środków zewnętrznych wiąże się też z tym, że musimy zabezpieczyć odpowiedni procent swoich środków - dodaje.
Na sesji, ze strony opozycji pojawił się zarzut, że jest mało inwestycji albo, że wbrew wcześniejszym założeniom zbyt dużo kosztuje komunikacja miejska. - Zarzut jest, można powiedzieć, przesadzony - uważa Szymon Łepski. - Zawsze przekazywaliśmy rekompensatę Miejskiemu Przedsiębiorstwu Komunikacyjnemu na poziomie 15/16 milionów złotych i de facto zwiększony koszt bezpłatnej komunikacji odnosi się do strat spowodowanych brakiem sprzedaży biletów, przynajmniej częściowo - dodaje.
Zdaniem przewodniczącego KO w Inowrocławiu Patryka Kaźmierczaka, miasto przeszacowało wydatki na komunikację miejską. - Dlatego, że pan prezydent, idąc do wyborów mówił, że wprowadzą bezpłatną komunikację miejską, nie dokładając do niej ani złotówki - argumentuje. - Tymczasem tylko w zeszłym roku dodatkowo z kieszeni Inowrocławia wpłacono 6 milionów złotych. W tym roku szacujemy, że to może być 8/9 milionów, a w kolejnych latach nawet 10/12 milionów - dodaje.