Byli więźniowie na premierze filmu o obozie w Smukale. „Dziękuję Bogu, że dożyłem" [zdjęcia]
Wzruszenie, oczekiwanie i radość pomieszana ze smutkiem - takie emocje towarzyszyły projekcji filmu „W karbidowym pyle. Smukała 1941–1943”. Uroczysta premiera odbyła się w kinoteatrze Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy.
Fabularyzowany dokument opowiada o niemieckim obozie przesiedleńczym w czasie II wojny światowej w Smukale. - Zdjęcia trwały nieco ponad rok - mówi Dominik Krzeszewski, operator. - Surówki mieliśmy ponad 60 godzin. Sporo tego było, więc montaż trochę trwał. Nie dowierzam, że już dobrnęliśmy do końca tego projektu...
- Nazywam się Maryla Ciepłucha, przyjechałam specjalnie z Gdańska, specjalnie na premierę. Dostałam od pani reżyser propozycję, żebym wcieliła się w matkę, która jest prowadzona przez córkę do obozu przesiedleńczego. Podjęłam się tego wyzwania, chociaż, nie ukrywam, było to bardzo trudne...
- Moja mam siedziała tu, w Smukale. Pieluchy prała w Brdzie, w tej zimnej wodzie. A to były takie zimy po 20 stopni - mówi Adam Ziaja.
Wspomina Felicja Zakrzewska: - Byłam dzieckiem, szłam z chlebkiem. Zobaczył mnie SS-man, miał ze dwa metry wzrostu. To tak mnie zaczął tłuc, że gdyby jeden pan nie wyskoczył na ratunek, to by mnie pobił na śmierć. Tyle lat minęło, a ja choruję na kręgosłup, bo mam cały potłuczony...
- W tym obozie zmarły moje dwie młodsze siostry - mówi Edward Ligman. - Bardzo to przeżywamy. Ostatnie kilka dni to jest takie oczekiwanie niewiadome. W końcu ten dzień nastał i dziękuję Bogu, że dożyłem...
W niemieckim obozie przejściowym w Smukale w latach 1941-43 znalazło się cztery tysiące Polaków. Co najmniej 400 osób zmarło z głodu, zimna i katorżniczej pracy.
Kolejne pokazy odbędą się w piątek i sobotę w świetlicy internatu Kujawsko-Pomorskiego Centrum Kształcenia Zawodowego przy ul. Opławiec w Bydgoszczy.