Po narkotykach za kierownicą miejskiego autobusu? Bydgoska spółka MZK zawiesza pracownicę
MZK w Bydgoszczy zawiesiły sprawczynię czwartkowej kolizji na ulicy Focha. Jest podejrzenie, że 38-letnia kierująca autobusem prowadziła pod wpływem narkotyków. Policyjny narkotest wykazał obecność amfetaminy i metamfetaminy. To wstępna analiza - policja czeka na wyniki badania krwi. Spółka zapowiada surowe konsekwencje służbowe.
- Jesteśmy zszokowani, że do takiej sytuacji doszło. To jest pierwszy przypadek u nas w spółce - mówi Piotr Bojar, prezes MZK w Bydgoszczy. - Myślimy już nad tym, jak zmienić procedury, żeby przeciwdziałać tego typu zjawiskom.
Prezes dodaje, że w zeszłym roku spółka wprowadziła procedurę wyrywkowej kontroli, jeżeli chodzi o spożywanie alkoholu. - Podobnie należałoby podejść do kwestii narkotyków. Oprócz takich regularnych kontroli, kierowców sprawdzamy także w terenie.
Co do sprawczyni kolizji, prezes Piotr Bojar zapowiada rozwiązanie umowy o pracę.
- To jest jej pierwsza umowa w naszej spółce. Poprzednie dwa lata przepracowała w Mobilisie, od pół roku jest u nas. Nic nie wskazywało na to, że były jakieś kłopoty i nawet myśleliśmy o kontynuowaniu współpracy. W takiej sytuacji absolutnie nie ma o tym mowy - mówi prezes MZK Bydgoszcz.
Przypomnijmy: w czwartek, na światłach przy ulicy Focha stały autobusy linii 71 i 77. Nagle kierująca autobusem nr 77 ruszyła i uderzyła w stojący przed nią pojazd. Policjanci standardowo zbadali kierowców alkomatem i narkotestem. Wynik kobiety był pozytywny, więc w szpitalu pobrano jej krew do dalszych badań. Jeśli badania krwi potwierdzą wyniki narkotestu, kobieta może usłyszeć zarzuty kierowania pod wpływem środków odurzających.