Kontrowersje wokół wsparcia dla branży hotelowo-gastronomicznej
„Skok na kasę tylko dla swoich" tak o dofinansowaniach z Krajowego Planu Odbudowy na branżę hotelarsko-gastronomiczną w regionie mówili na konferencji prasowej włocławscy działacze PiS.
Pula środków z KPO dla województwa kujawsko-pomorskiego wynosiła 46 milionów 700 tysięcy złotych.
- Miały być pieniądze na rozwój gospodarki i na zwiększenie odporności przedsiębiorstw, które utraciły dochody w okresie covidu. A jak jest? Jest kasa PO - twierdzi poseł PiS Joanna Borowiak. - Na co poszły te pieniądze? W naszym regionie podobnie jak w kraju: jachty, sauny, solaria, imprezy plenerowe. Blisko 510 tys. zł na SPA i smart roomy w kawiarni. 500 tys. zł na łodzi elektryczne, blisko 300 tys. zł na strefy rekreacji z kasynem.
- Wielu przedsiębiorców skarży się, że zostało odrzuconych. Miało rozsądne programy. Mówią o tym, że wnioski były przesadnie rozbudowane na kilkaset stron - dodaje druga włocławska radna PiS - Irena Vuković.
Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej informowało, że program wymyślił rząd Zjednoczonej Prawicy. Z powodu małego zainteresowania pierwszym naborem wiosną 2024 roku, jesienią wprowadzone zostały pewne ułatwienia dla przedsiębiorców.
Po medialnych doniesieniach ministerstwo zdecydowało o wstrzymaniu wypłat dla firm z sektora HoReCa (obejmuje branżę hotelarską, gastronomiczną i cateringową) i rozpoczęło kontrole. Sprawę dotacji bada prokuratura.