Anwil blisko przełamania w stolicy. O wszystkim zadecydowała ostatnia minuta
Anwil Włocławek przegrał w hitowym starciu 6. kolejki Orlen Basket Ligi. „Rottweilery” uległy w Warszawie Legii 75:80. Dla podopiecznych Grzegorza Kożana to już trzecia ligowa porażka.
Spotkanie od pierwszych akcji trzymało w napięciu. Włocławianie weszli w rywalizację z odpowiednim nastawieniem, grając ofensywnie i odważnie. W premierowej kwarcie nie odstawali ani na moment – każda próba odjazdu Legii była natychmiast kontrowana. Gospodarze odskoczyli na cztery „oczka” dopiero w ostatniej minucie – jak się okazało nie po raz ostatni w tym spotkaniu.
W drugiej odsłonie koszykarze z naszego regionu kilka razy próbowali przejąć kontrolę nad starciem, jednak poza epizodycznym prowadzeniem za sprawą wsadu Mate Vucicia (29:30), goście głównie odrabiali straty.
Trzecia część przyniosła dramatyczną sytuację – uraz podstawowego środkowego z Chorwacji (Vucic), zupełnie wytrącił Anwil z rytmu. Mimo utraty najważniejszego podkoszowego Rottweilery nadal gryzły parkiet i próbowały odwracać wynik rzutami z dystansu i presją w obronie. Na niewiele się to zdało, gdyż przed decydującą kwartą to mistrzowie Polski byli „na plusie”.
Końcówka podobnie jak cała potyczka to huśtawka emocji – niestety bez happy endu. Po indywidualnej akcji 2+1 amerykańskiego skrzydłowego Isaiaha Muciusa na tablicy wyników widniał remis 75:75. W ostatniej minucie rządzili jednak warszawianie, którzy zapewnili sobie zwycięstwo dzięki pięciu rzutom osobistym.
Legia Warszawa – Anwil Włocławek 80:75 (27:23, 19:23, 18:14, 16:15)