Jest reakcja toruńskiej uczelni na wybryk studenta z Zimbabwe. Znamy też szczegóły deportacji
Decyzja o deportacji oraz wyrzucenie z uczelni – to prawdopodobne konsekwencje występku obcokrajowca z Zimbabwe. Mężczyzna zwrócił na siebie uwagę, spacerując nocą nago po moście w Toruniu. Jak się dowiedziało Polskie Radio PiK, sprawę bada także uczelnia.
Jak już wcześniej informowaliśmy, 25-letni student z Zimbabwe nic nie pamięta. Zeznając przed sądem, przyznał, że był pod wpływem środków odurzających. Za cztery wykroczenia dostał grzywnę. Na pobyt w zamkniętym ośrodku dla cudzoziemców, o co też wnioskowała Straż Graniczna - nie zgodził się jednak Sąd Rejonowy w Toruniu. Teraz, o ile mężczyzna nie odwoła się od decyzji o deportacji, a ma na to 14 dni – opuści Polskę.
Do tego czasu pomimo braku ważnych dokumentów pobytowych obcokrajowiec może przebywać na wolności.
– Obywatel Zimbabwe został zwolniony. Po zorganizowaniu rejsu powrotnego przez Zarząd do Spraw Cudzoziemców Komendy Głównej Straży Granicznej, mężczyzna zostanie doprowadzony przez funkcjonariuszy do samolotu. Koszty ponosi przede wszystkim sam deportowany. Zapłaci za transport i konwojowanie - mówiła major Dagmara Bielec, rzecznik Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.
To nie koniec problemów obcokrajowca - prawdopodobnie zostanie też wyrzucony ze studiów. Był na trzecim roku pielęgniarstwa jednej z toruńskich uczelni.
- Na uczelni toczy się postępowanie dyscyplinarne. Wyciągniemy z tego czynu konsekwencje - mówi dyrektor do spraw współpracy i wizerunku Julia Osuch.
Mężczyzna, o ile nie zapadną inne decyzje, zostanie deportowany z Warszawy.
- Podróż do tego kraju wymaga przesiadek. Czas podróży oraz ceny biletów zależą od wybranego przewoźnika i terminu podróży - mówiła Valeriia Romanchuk z Portu Lotniczego w Bydgoszczy.