Liga Narodów 2026: „Biało-czerwoni” wrócili z dalekiej podróży. Belgia pokonana w tie-breaku
Polscy siatkarze pokonali Belgów 3:2 w pierwszym meczu turnieju Ligi Narodów w Gliwicach. Zespół Nikoli Grbicia przegrywał już 0:2, ale wygrał trzy kolejne sety i rozpoczął rywalizację przed własną publicznością od cennego zwycięstwa.
Pierwsze dwa sety kompletnie nie ułożyły się po myśli Polaków. „Czerwone Diabły” dyktowały warunki gry – Belgowie imponowali skutecznością w kontrataku, świetnie czytali naszą grę w obronie i bezlitośnie nas punktowali. W otwierającej partii grę gości napędzał duet Ferre Reggers i Seppe Rotty, podczas gdy nasi reprezentanci falowali i nie potrafili złapać właściwego rytmu. Drugi set miał nieco inny przebieg – Polacy przez długi czas kontrolowali wynik, utrzymując minimalną przewagę, jednak w samej końcówce ponownie pękli pod naporem rywali.
Sygnał do odrabiania strat nadszedł po regulaminowej przerwie. Podopieczni Grbicia wrzucili wyższy bieg, a rolę lidera przyjął Bartłomiej Bołądź. Atakujący nie tylko seryjnie kończył trudne piłki, ale też tchnął w zespół nową energię. Na skrzydle świetnie sekundował mu Artur Szalpuk, który trzymał jakość nie tylko pod siatką, ale też w przyjęciu.
Czwarta odsłona to już prawdziwy siatkarski dreszczowiec. Obie ekipy szły łeb w łeb, żadna nie była w stanie odskoczyć na więcej niż dwa oczka, więc o wszystkim musiała zadecydować wojna nerwów na przewagi. W tej wojnie więcej zimnej krwi zachowali Polacy.
W decydującej partii Biało-Czerwoni długo dyktowali warunki i wydawało się, że pewnie zmierzają po wygraną. Belgowie nie zamierzali jednak odpuszczać – podkręcili ryzyko w polu serwisowym, zniwelowali straty i doprowadzili do nerwowej końcówki przy stanie 11:11. Na więcej Polacy już im jednak nie pozwolili. Nasi reprezentanci wytrzymali ciśnienie w najważniejszych wymianach, zachowali chłodną głowę i po ponad dwóch godzinach morderczej walki wyrwali zwycięstwo 15:13.
Polska – Belgia 3:2 (21:25, 23:25, 25:19, 28:26, 15:13)