Mecz na szczycie nie dla Aniołów. Torunianie słabsi od rywali po wypuszczonym tie-breaku
CUK Anioły Toruń mają czego żałować. W 27. kolejce PLS 1. Ligi Torunianie ulegli we własnej hali Stali Nysa po zaciętym spotkaniu 2:3.
Niewątpliwie był to hit kolejki. Prowadzące w tabeli Anioły podjęły trzecią Stal. Gospodarze walczyli o siódmy triumf z rzędu, co umocniłoby ich na fotelu lidera. Goście z kolei chcieli wrócić na szlak zwycięstw po ostatniej porażce, która przerwała serię siedmiu wiktorii.
W pierwszym secie poza początkiem na korzyść zespołu z naszego regionu (4:1), trwała bardzo wyrównana walka. Finalnie doszło do gry na przewagi. Nieznacznie lepsi okazali się przyjezdni.
Podopieczni Marcina Krysia źle otworzyli drugą partię (6:9), ale odrobili straty (13:12). Od tego momentu drużyny znów prowadziły zaciętą rywalizację. W pewnym momencie toruńska ekipa wyszła na prowadzenie 22:19, następnie korzystając z zaliczki.
Anioły szły za ciosem (10:6) i w dalszej części kontynuowały dobrą grę, pewnie zgarniając kolejną odsłonę. Na początku czwartego seta wydawało się, że gospodarze kontrolują sytuację (7:3), ale szybko na tablicy pojawił się remis 8:8. Od tego momentu po raz kolejny kibice obejrzeli wymianę siatkarskich ciosów, zakończonej walką na przewagi. W niej znów więcej do powiedzenia miała Stal.
Tym samym doszło do tie-breaka. W nim Anioły prowadziły już 13:9, lecz rywale przeprowadzili udaną, dzięki czemu doprowadzili do jeszcze jednej gry na przewagi, by w niej przypieczętować zwycięstwo.
CUK Anioły Toruń – Stal Nysa 2:3 (26:28, 25:22, 25:18, 24:26, 15:17)