Czwarta porażka Aniołów Toruń. Kluczem okazał się pragmatyzm gospodarzy
CUK Anioły Toruń przegrały w meczu 21. kolejki 1. Ligi z BBTS‑em Bielsko‑Biała 1:3. To czwarta porażka lidera tabeli w tym sezonie, a jednocześnie kolejny mecz, w którym torunianom zabrakło skuteczności w końcówkach setów.
Mecz w Bielsku-Białej był dla podopiecznych Marcina Krysia swoistym paradoksem. Torunianie rzadko ustępowali rywalom w płaszczyźnie czysto sportowej, jednak w kluczowych momentach – tam, gdzie o wyniku decyduje chłodna głowa i precyzja – „Anioły” straciły swój blask. Aż trzy partie kończyły się walką na przewagi i każdorazowo to bielszczanie, napędzani przez MVP spotkania Bartłomieja Zawalskiego, potrafili postawić kropkę nad „i”.
Premierowa odsłona (27:25) oraz jej niemal lustrzana kopia w drugim secie (26:24) obnażyły rzadko spotykany u torunian deficyt koncentracji w decydujących akcjach. Mimo prób przejęcia inicjatywy i udanych serii w polu serwisowym, to gospodarze lepiej wykorzystywali swoje okazje, bezlitośnie punktując każdą nieszczelność w toruńskim bloku.
Nadzieja na odwrócenie losów widowiska odżyła w trzeciej partii. Anioły Toruń, niczym ranny drapieżnik, pokazały swoją najgroźniejszą twarz, całkowicie dominując w systemie przyjęcie-atak. Wygrana do 18 była manifestacją siły i sygnałem, że wicelider nie zamierza składać broni. Był to jednak jedyny moment w piątkowe popołudnie, kiedy toruńska maszyna pracowała na optymalnych obrotach.
Niestety, czwarty set stał się powrotem do mrocznego scenariusza z początku spotkania. Choć torunianie mieli swoje szanse, by doprowadzić do tie-breaka, ponownie „czegoś zabrakło”. Bielszczanie, grając ofiarnie w defensywie i skutecznie kontratakując, zamknęli mecz wynikiem 26:24, biorąc tym samym srogi rewanż za porażkę z pierwszej rundy.
BBTS Bielsko-Biała – CUK Anioły Toruń 3:1 (27:25, 26:24, 18:25, 26:24)