Słodko-gorzka niedziela dla naszych koszykarzy. Pewne zwycięstwo Astorii i dramat Noteci w końcówce
W 21. kolejce Bank Pekao S.A. 1 Liga Mężczyzn KSK Qemetica Noteć Inowrocław uległa Żubrom Abakus Okna Białystok 80:81 po dramatycznym finiszu i trójce Douglasa w ostatniej akcji. Z kolei Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz pewnie pokonała WKK Active Hotel Wrocław 91:79, prowadząc z rywalem przez większość spotkania.
Spotkanie od pierwszych minut toczyło się w wysokim tempie, choć oba zespoły miały trudności z płynnością gry. W ekipie gospodarzy prym wiódł Luka Mitrović, który niemal w pojedynkę napędzał ofensywę Noteci. Goście z Białegostoku odpowiedzieli jednak dużą agresją w strefie podkoszowej – po efektownej akcji „2+1” Bartosza Proczka oraz punktach Haynesa-Jonesa, gra stała się wyrównana.
W drugiej odsłonie Żubry zdołały przejąć inicjatywę. Kluczem okazało się wymuszanie przewinień przez Cezarego Karpika oraz bezbłędna egzekucja z linii rzutów wolnych. Podczas gdy Noteć zmagała się z brakiem wsparcia dla osamotnionego w ataku Mitrovicia, białostocczanie schodzili na przerwę przy względnie bezpiecznym prowadzeniu 46:40.
Po zmianie stron obie ekipy wpadły w głęboką niemoc strzelecką. Przez ponad cztery minuty kibice zgromadzeni w hali nie zobaczyli celnego rzutu z gry, a impas przełamał dopiero Myles Douglas. Choć Noteć w końcówce trzeciej kwarty zdołała zredukować dystans do jednego posiadania, przyjezdni – dzięki opanowaniu Itricha – utrzymali sześcio punktową zaliczkę przed decydującą częścią meczu.
W czwartej kwarcie Żubry błyskawicznie odskoczyły na 14 oczek (72:58) i wydawało się, że losy meczu są rozstrzygnięte. Wówczas jednak inowrocławianie rzucili się do odrabiania strat. Ostatnie sekundy to klasyczna wojna nerwów. Na 11 sekund przed końcem Luka Mitrović ponownie dał gospodarzom jednopunktową przewagę, wprawiając halę w euforię. Odpowiedź Żubrów była jednak natychmiastowa i zabójcza – Myles Douglas zdecydował się na rzut zza łuku, który odnalazł drogę do kosza, uciszając trybuny.
KSK Qemetica Noteć Inowrocław - Żubry Abakus Okna Białystok 80:81 (22:22, 18:24, 18:18, 22:17)
Gospodarze weszli w spotkanie z ogromną intensywnością, otwierając mecz serią 8:0. Od pierwszych minut ton ofensywie nadawał Wojciech Dzierżak – rozgrywający Astorii, grający dotąd w cieniu liderów, tym razem stał się kluczową postacią na parkiecie. Jego 11 punktów w pierwszej połowie pozwoliło bydgoszczanom przetrwać okres twardszej, fizycznej gry wrocławian w defensywie. Choć WKK po przerwie na żądanie zdołało na moment nawiązać kontakt punktowy (17:15), Astoria błyskawicznie odzyskała rytm dzięki skuteczności zmienników.
Druga i trzecia odsłona to popis bydgoskiej wszechstronności. Gdy wrocławianie zbliżyli się na zaledwie jedno „oczko”, sygnał do ataku dali Kamiński i Dzierżak. Ich seryjne trafienia pozwoliły odskoczyć rywalom i przełamać strefę obronną gości.
Astoria szczególnie mocno przycisnęła po zmianie stron, kiedy to agresywna obrona wymusiła szereg strat w szeregach WKK. Przewaga gospodarzy urosła do rekordowych 17 punktów (57:40), co wydawało się definitywnie rozstrzygać losy rywalizacji.
Mimo braku w rotacji Martyce’a Kimbrough, Asta nie straciła impetu, choć wrocławianie w czwartej kwarcie postawili wszystko na jedną kartę. Dzięki zrywowi Patoki, na dwie minuty przed końcową syreną dystans zmalał do siedmiu punktów (83:76). Wówczas jednak koszykarze z grodu nad Brdą pokazali, na czym polega ich siła w decydujących posiadaniach.
Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz – WKK Active Hotel Wrocław 91:79 (24:19, 24:21, 23:16, 20:23)