LK: Koncert Rakowa, zwycięstwa Jagiellonii i Lecha. Zawiodła tylko Legia
Czwarta kolejka fazy zasadniczej Ligi Konferencji przyniosła polskim klubom trzy zwycięstwa i jedną porażkę. Legia Warszawa uległa u siebie Sparcie Praga 0:1, natomiast Jagiellonia Białystok pokonała KuPS Kuopio 1:0, Lech Poznań wygrał z FC Lausanne-Sport 2:0, a Raków Częstochowa rozbił Rapid Wiedeń 4:1.
Legia zaczęła od serii groźnych ataków. Wojciech Urbański najpierw zmusił Petera Vindahla do interwencji, a chwilę później przegrał sytuację sam na sam z bramkarzem. Po rzucie rożnym nieznacznie chybił Ermal Krasniqi, z dystansu próbował też Rafał Augustyniak, lecz bramkarz Sparty pozostawał bezbłędny. Niewykorzystane okazje zemściły się w 41. minucie – Angelo Preciado uderzył z ostrego kąta i dał gościom prowadzenie.
Po zmianie stron tempo gry wyraźnie spadło. Sparta cofnęła się głęboko, koncentrując się na ochronie własnego pola karnego, a Legii brakowało konkretów pod bramką rywali. Czeski zespół szukał swoich szans w nielicznych kontratakach – po strzale Johna Mercado piłka minęła słupek. Gospodarze nie zdołali odwrócić losów spotkania, przedłużając serię meczów bez zwycięstwa do siedmiu i pozostając z trzema punktami po czterech kolejkach.
Legia Warszawa – Sparta Praga 0:1 (0:1)
W Białymstoku pierwsza część gry upłynęła pod znakiem wyrównanej walki w środku pola. Żadna z drużyn nie potrafiła zamienić swoich akcji na bramkę, a do szatni piłkarze schodzili przy bezbramkowym remisie.
Decydujący moment nastąpił tuż po przerwie. W 51. minucie Afimico Pululu wykorzystał okazję w polu karnym i zapewnił Jagiellonii komplet punktów. Gospodarze utrzymali skromne prowadzenie do ostatniego gwizdka, notując drugie zwycięstwo w rozgrywkach.
Jagiellonia Białystok – KuPS Kuopio 1:0 (0:0)
Bramka dla Jagiellonii: Afimico Pululu (51)
Spotkanie w Poznaniu rozpoczęło się od chaotycznej wymiany ciosów. Obie strony grały wysokim pressingiem, przez co piłka często zmieniała właściciela. Końcówka pierwszej odsłony należała do Szwajcarów. Po błędzie w środku pola Theo Bair znalazł się sam przed Bartoszem Mrozkiem, lecz sytuację uratował powracający Wojciech Mońka. Dwukrotnie groźnie uderzał też Alban Ajdini, ale bramkarz „Kolejorza” za każdym razem był na posterunku.
Po przerwie goście odważniej zaatakowali i przez kilkanaście minut stwarzali więcej zagrożenia. Reakcją trenera Nielsa Frederiksena była potrójna zmiana, która ożywiła grę mistrza Polski. W 67. minucie gospodarze przeprowadzili składną akcję – Luis Palma zagrał do Filipa Jagiełły, a ten wyłożył piłkę Taofeekowi Ismaheelowi. W doliczonym czasie gry poznaniacy wyprowadzili kontrę – Ismaheel urwał się obrońcy i podał do Yannicka Agnero, który ustalił rezultat na 2:0.
Lech Poznań – FC Lausanne-Sport 2:0 (0:0)
Bramki dla Lecha: Taofeek Ismaheel (67), Yannick Agnero (90+5)
Raków od pierwszych minut przejął inicjatywę w Sosnowcu, zmuszając Rapid do głębokiej obrony. Po mocnym strzale z dystansu Adriano Amorima bramkarz gości musiał ratować się piąstkowaniem. W 27. minucie po faulu na Patryku Makuchu sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Jonatan Braut Brunes. Austriacy próbowali odpowiedzieć, lecz tuż przed przerwą zostali skarceni po raz drugi – Brunes uciekł lewą stroną i zagrał w tempo do Lamine Diaby-Fadigi. Chwilę później Gwinejczyk precyzyjnym strzałem podwyższył na 2:0.
Po zmianie stron gospodarze szybko „zamknęli mecz”. W 51. minucie Diaby-Fadiga głową wykończył dośrodkowanie Amorima, a dwie minuty później dopadł do piłki odbitej po uderzeniu Makucha i z bliska wpakował ją do bramki, kompletując hat-tricka.
Raków Częstochowa – Rapid Wiedeń 4:1 (2:0)
Bramki dla Rakowa: Jonatan Braut Brunes (27), Lamine Diaby-Fadiga (40, 51, 53)